12. Zgłoś jeśli naruszono regulamin. Niebiańska Jerozolima • Ukraina druga prawda • pliki użytkownika megur przechowywane w serwisie Chomikuj.pl • 17.Niebiańska Jerozolima 🤯 By Bezpieczna Polska Niebiańska Jerozolima 🤯.mp4, 16.Niebiańska Jerozolima upadły plan (moim zdaniem) = 24 luty D day.mp4.
Sam zbiornik ciśnieniowy wykonany jest z plastiku, a jego całkowita objętość wynosi 12 litrów. Efektywna to natomiast 7 litrów. Sprzęt jest co prawda o wiele droższy niż pozostałe wkłady opisane w zestawieniu, lecz tutaj mamy do dyspozycji nie sam wkład, a w pełni działającą i sprawną stację filtrującą.
Dołączajcie do tego wydarzenia: https://www.facebook.com/events/2045482562394592/ Nasz drugi kanał - http://www.youtube.com/c/WeronikaiMax Instagram - http
Jak widać, cała prawda o alkoholu nie jest tak kolorowa, jakby to się mogło wydawać. Pamiętaj, że alkohol to substancja uzależniająca. Popularne stwierdzenia, że lampka wina przed snem to nic złego, czy kieliszek koniaku na odstresowanie jest niczym nadzwyczajnym, są mitami o alkoholu stale funkcjonującymi w naszym społeczeństwie.
🎸 [Bbm Ab Ebm Db Eb] Chords for Piotr Rubik - To Cała Prawda. Discover Guides on Key, BPM, and letter notes. Perfect for guitar, piano, ukulele & more!
Cała prawda o odmowach…. Jednym z bardziej nonsensownych obowiązków każdej apteki jest raportowanie odmów realizacji zamówień otrzymanych z hurtowni farmaceutycznych. Wielokrotnie postulowałem, aby ten obowiązek całkowicie przerzucić na hurtownie farmaceutyczne, mimo to system raportowania pozostaje niezmienny od wielu miesięcy….
. Wembley Arena, rok 2016. Gala dla entuzjastów nowej kryptowaluty. Na scenie pojawia się piękna kobieta w połyskującej sukni wieczorowej. Z mocnym makijażem, rozrzuconymi na plecach długimi, ciemnymi włosami i diamentowymi kolczykami wygląda bardziej jak diwa operowa niż osoba, która za chwilę porwie swoją przemową tysiące inwestorów. Z lekkim wschodnim akcentem zaczyna przemawiać: – Jest łatwy do użycia, jest dla wszystkich, może nim płacić każdy, wszędzie, globalnie. A tym przecież jesteśmy: globalnymi obywatelami małego świata, którzy chcą doprowadzić do skończyła, zaczęło się gremialne skandowanie: One Coin – One Life! One Coin – One Life! One Coin – One Life! Kiedy rok wcześniej ta sama kobieta ogłosiła wprowadzenie OneCoin na rynek, była ubrana w podobnym stylu. Długie suknie, droga biżuteria oraz czerwona szminka stały się jej znakiem była też jej niezachwiana pewność, z jaką opowiadała o zbliżającej się rewolucji finansowej. Tą rewolucją miał być nowy wirtualny pieniądz, który obiecywał niezależność od krajowych i światowych banków. Ale nie tylko od nich. Nazwała go "zabójcą Bitcoina".Po latach już wiemy: ten strój oraz przekonująca postawa były doskonałym kamuflażem, przebraniem, za którym nikt nie spodziewał się sprytnej oszustki. Ruji (czyt. "róży" – przyp. red.) Ignatovej udało się porwać tłumy. Dziesiątki tysięcy osób skuszone nie tylko szybkimi zarobkami, ale przede wszystkim wizją, którą roztoczyła przed nimi nieznana wcześniej nikomu doktor Ruja, zainwestowały w nową, tajemniczą wizerunek Ignatovej trafił na listy poszukiwanych przez FBI i Europol, ale i tak pozostaje wciąż jedną z najbardziej tajemniczych postaci świata kryptowalut. Jej historia składa się głównie z pytań, na które dotąd nie znamy odpowiedzi. Przy czym pytanie za 100 tysięcy dolarów (tyle wynosi nagroda FBI za wskazanie poszukiwanej), czyli "gdzie jest teraz Ruja Ignatova?", nie jest wcale tym najciekawszym. Tropów w tej historii jest tak wiele, że doprowadziłyby nas w prawie każdy zakątek świata. Najważniejsze jednak wątki splatają się w Bułgarii i Niemczech. Bułgarska róża Doskonale wykształcona, mówiąca biegle kilkoma językami, charyzmatyczna – tak przedstawiają ją ci, którzy mieli okazję poznać ją osobiście. Niczym dobra wróżka pojawiła się na scenie w 2015 roku, aby w przystępny sposób i "ludzkim językiem" tłumaczyć alternatywne rozwiązanie waluta promowana hasłem "One Coin – One Family" przyciągnęła tak wiele osób, że w ciągu dwóch lat zainwestowano w nią łącznie 4 miliardy euro. Promocyjne spotkania marketingowe – począwszy od muzyki, przez dekoracje, światła i rozgrzewanie publiczności – były starannie wyreżyserowanym show, w którym doktor Ruja zajmowała centralne miejsce. Niewiele osób poddawało jej słowa w wątpliwość. Może dlatego, że wszyscy po prostu chcieli jej wierzyć? Rynki podnosiły się po kryzysie finansowym, wciąż pamiętano, jak mocno do tych problemów przyłożyły się banki i Wall Street, więc poszukiwanie alternatywnego modelu monetarnego kryptopieniądz miał wielkie ambicje. Jego twórczyni chciała zdyskredytować nawet samego Bitcoina, który właśnie wtedy przeżywał ponowny rozkwit po kryzysie w 2011 roku. Choć od wprowadzenia na rynek pierwszej kryptowaluty minęło dopiero pięć lat, to cena bitcoina sięgała wtedy 1 tys. dolarów. Mogło się wydawać, że dr Ignatova pojawiła się znikąd. Jednak nie był to ani jej pierwszy kontakt z kryptowalutą, ani pierwsze oszustwo, ba! Ani nawet pierwsza kolizja z prawem. Urodziła się 30 maja 1980 roku w Bułgarii, po upadku Związku Radzieckiego wyjechała wraz z rodziną do Niemiec. Miała wtedy dziesięć lat, a jej młodszy brat Konstantin – cztery. Nauczyciel Ignatovej ze szkoły średniej opowiada o niej w podcaście "Missing Cryptoqueen" brytyjskiego dziennikarza Jamiego Bartletta. Twierdzi, że Ruja była wyjątkową uczennicą o wybitnej inteligencji. Już jako nastolatka była bardzo popularna, pewna siebie, wyróżniała się urodą i stylem ubierania. Długie czarne włosy, kobiece sukienki, szpilki i mocny makijaż stały się jej znakiem rozpoznawczym już w 2005 roku Ignatova zrobiła doktorat w dziedzinie prawa prywatnego międzynarodowego na Uniwersytecie w Konstancji. Przez krótki czas pracowała w międzynarodowej firmie konsultingowej McKinsey & 2008 roku wraz ze swoim ojcem Plamenem Ignatovem pojawiła się w niemieckiej odlewni metalu Waltenhofen Steelwork, która pilnie poszukiwała nowego właściciela. Ojciec inżynier z córką – elokwentną i świetnie wykształconą bizneswoman – zrobili bardzo dobre wrażenie na dotychczasowym kierownictwie zakładów. Duet Ignatowów kupił fabrykę. Przez pierwszy rok ich współpraca z załogą układała się jednak zaczęły się kolejne zgrzyty i coraz dziwniejsze sytuacje. Ignatova zatrudniła firmę consultingową, w której sama pracowała, aby przeprowadzić audyt wewnętrzny. Rzekomo chodziło o rebranding firmy, ale nikt tak naprawdę nie wiedział, za co Ignatova płaci swoim konsultantom, a może nawet sobie. Robotników rozjątrzył także fakt, że szefowa sprawiła sobie służbowe Porsche samochód z wyższej półki nie pasował do zakładowego parkingu. Jednak dziwnym trafem, kiedy Ignatova pojechała nim na wakacje do Bułgarii, musiała wrócić pociągiem, bo samochód jej ukradziono. Czy to była zapowiedź finansowych kłopotów rodziny? Z niejasnych powodów jej ojciec, współwłaściciel fabryki, postanowił wymienić piece, kluczowe dla produkcji maszyny. Części ponoć zostały wysłane do Bułgarii, ale nowe nie zostały zamówione. Pracownicy zaczęli protestować z powodu przestojów, fabryka zaczęła z dnia na dzień ogłoszono bankructwo, a Ignatova zniknęła. Zniszczono służbowe laptopy i wszelkie dokumenty. Nikt ze współpracowników nie wiedział, co się stało. Odlewnia jest do dziś zamknięta. Większość jej byłych pracowników – a zatrudniano tam 140 osób – pozostaje na 2012 roku Ruja Ignatova i jej ojciec zostali oskarżeni o oszustwo przez niemiecki związek zawodowy IG-Metall – jedną z największych organizacji związkowych, która reprezentuje pracowników przemysłu metalowego, tekstylnego, drzewnego i tworzyw sztucznych. W sądzie przyznali się do zarzutów defraudacji pieniędzy od pracowników i dostawców, oszustw bankowych, oszukańczych praktyk księgowych, a nawet próby odkręcenia maszyn w celu wysyłki do Bułgarii. Ignatova otrzymała wyrok 14 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu i 18 tys. euro kary. Po zakończeniu postępowania bankrutka przeprowadziła się do rodzinnej Bułgarii, jak gdyby nic się nie stało. Rodzice zostali w Niemczech i, jak wspomina jej brat Konstantin podczas przesłuchania, stali się obiektem licznych ataków i pogróżek. Ojciec przeszedł zawał serca i mocno podupadł na zdrowiu. Piramida iluzji W życiu światowej ekonomii był to czas rozwoju Bitcoina. Nowa kryptowaluta z roku na rok stawała się coraz bardziej popularna, a nawet oficjalnie akceptowana przez kolejne państwa. Tymczasem dr Ruja pojawiła się niespodziewanie w 2014 roku na scenie w Chinach, przedstawiając nową kryptowalutę. Jednak nie był to jeszcze OneCoin, tylko jego prototyp – BigCoin. BigCoin był częścią Prosper Club lub Prosper Inc. – okazał się być oszustwem opartym na wielopoziomowym modelu sprzedaży. Jego twórcami byli Sebastian Greenwood, Jarle Thorsen, John Ng i Bjorn Thomas. Działalność dotyczyła głównie obszaru Azji, a inwestorzy pochodzili przede wszystkim z Hong Kongu i epizod nie trwał długo, jednak wydaje się, że dał Ignatovej wystarczające doświadczenie, aby zapragnęła rozwinąć swój własny kryptoprojekt. Zacieśniła współpracę z Sebastianem Greenwoodem, który wkrótce został współzałożycielem OneCoin. Grinwood jest doświadczonym specjalistą od MLM, czyli multi level marketingu. MLM to nic innego, jak sposób sprzedaży opierający się na ciągłym rekrutowaniu nowych sprzedawców, których zadaniem jest pozyskiwanie kolejnych sprzedawców. Dopiero kiedy zrekrutujesz odpowiednią liczbę osób, zaczynasz osiągać zyski. Żeby jednak były one trwałe, zrekrutowane przez ciebie osoby muszą cały czas pozyskiwać nowych członków tej organizacji. Brzmi jak piramida? I właśnie piramidą często na BigCoinie system dał Ignatovej świadomość, że kluczowe jest stworzenie doskonałej iluzji. Polegała ona na zaangażowaniu do tego łańcucha sprzedaży osób, które miały marne pojęcie o technologiach, ale świetnie znały marketingowe sztuczki i manipulacje. Możliwe, że niektórzy ze sprzedawców faktycznie uwierzyli w prawdziwość nowej waluty i zainwestowali w nią własne pieniądze. Jednak stojąc bliżej szczytu piramidy i naganiając do procederu innych, to tak naprawdę pokaźne zyski czerpali z że w wielu krajach piramidy finansowe są nielegalne, Ignatova nie ukrywała, że OneCoin jest biznesem opartym na schemacie MLM. Wręcz przeciwnie – inwestorzy byli zachęcani do wprowadzania nowych osób poprzez korzystne prowizje od ilości i wartości sprzedanych pakietów, zwanych edukacyjnymi. Najlepsi sprzedawcy mogli liczyć na odznakę Crown Diamond (Diamentowej Korony) i rozmaite bonusy, np. w formie luksusowych bankietów dla elity One z narzędzi rekrutacyjnych było organizowanie masowych eventów, które przypominały świetnie wyreżyserowane ich uczestnicy byli oczarowani legendą Ignatovej. Choć była to legenda oparta na kłamstwach. Takich jak choćby rzekoma okładka magazynu "Forbes" z 2015 roku, na której miała się znaleźć przy okazji wywiadu "Przyszłość transakcji".W rzeczywistości jednak zaradna Bułgarka tylko wykupiła reklamę wiernie imitującą okładkę w bułgarskiej edycji Forbes. Na zdjęciu tym Ignatova występuje w nietypowym dla siebie czarnym t-shircie, ewidentnie odwołując się do stylu Steve’a Jobsa. Waluta nie krypto, a fałszywa Charyzmatyczna liderka mamiła tłumy obietnicą szybkich zysków, operując gigantycznymi sumami. Przekonywała, że wystarczy tylko zakupić pakiet, a potem przekonać do kupna także swoją rodzinę, przyjaciół i znajomych. Na spotkaniach ignorowała lub wręcz zaprzeczała podstawowemu prawu ekonomii, mówiącemu, że jeśli wprowadzimy do obrotu większą ilość pieniędzy, to ich wartość ludzie uwierzyli, że w przypadku OneCoin miałoby być inaczej? Najzwyczajniej w świecie dali się omamić wielkim obietnicom podlanym ignorancją w temacie blockchain, czyli kopania, wydobywania dociekliwych zbywano, nazywając hejterami. Ci, którzy pozwalali sobie podzielić się swoimi obawami lub zadawali niewygodne pytania, byli uciszani. Mało tego – wszystkie osoby, które publicznie kwestionowały wiarygodność OneCoin, były bardzo szybko atakowane przez jego zwolenników, którzy zachowywali się niemal jak jak kuszono ludzi do OneCoinPierwszą osobą, która głośno i odważnie powiedziała, że królowa jest naga, był Timothy Curry. Ten entuzjasta prawdziwych kryptowalut z zaangażowaniem poświęcał swój czas na badanie scamu związanego z OneCoinem. Udało mu się dotrzeć do Bjorna Bjercke’a, specjalisty od blockchainów, który w październiku 2016 r. – cztery miesiące po gali promującej OneCoin w Londynie – odrzucił atrakcyjną ofertę pracy u Ignatovej. Zadaniem Bjorna miało być stworzenie mechanizmu blockchain. Czyli po dwóch latach od prezentacji OneCoina jako kryptowaluty okazało się, że nawet nie działał na blockchainie – technologii, która jest decydująca dla funkcjonowania krypto. W ten sposób Curry uświadomił sobie, że Ignatova sprzedaje kłamstwo, a cała firma jest piramidą finansową. Postanowił rozpowszechnić tą wiadomość wśród naiwnych inwestorów. Niektórzy mu uwierzyli i również zaczęli drążyć kwestię był moment, gdy piramida zaczęła się rozpadać niczym domek z piasku. Ale Ruja wciąż z dobrą miną do złej gry pokazywała się na kolejnych eventach, czarowała uśmiechem, strojami i opowieściami o przyszłych zyskach. Choć wiele wskazuje, że rozmach towarzyszący nowej marce przerósł samą twórczynię. Być może właśnie dlatego – wypytywana przez dociekliwych inwestorów – pod koniec 2016 roku postanowiła jednak stworzyć własny blockchain i zatrudnić do tego specjalistę. A może po prostu OneCoin wymknął się spod na jednej z wielkich imprez w 2017 roku w Lizbonie, Ignatova po prostu się nie pojawiła. Nikt nie potrafił wyjaśnić, co się stało. Jej telefon był wyłączony, maile pozostawały bez odpowiedzi, rodzina nie miała pojęcia, gdzie jest. A przynajmniej tak Ruja zniknęła bez śladu. Do dziś nie wiadomo, gdzie prowadzą w wiele miejsc. Spekuluje się, że może być w Dubaju, gdzie spółka OneCoin Ltd. została oficjalnie zarejestrowana. Inne tropy wiodą do Rosji, jeszcze inne twierdzą, że nie opuściła Europy. Ostatnim miejscem, gdzie ją widziano były Ateny, dokąd poleciała samolotem Ryanair. Czy Ruja się ukrywa, czy wciąż bierze udział w wydarzeniach organizowanych przez OneLife – siostrzaną spółkę OneCoina? Może diametralnie zmieniła wygląd dzięki operacji plastycznej? Są poszlaki, że faktycznie mogło się tak do tej piramidy finansowej trwała jeszcze długo po tajemniczym zaginięciu Ignatovej, a w 2019 roku siedziba firmy w stolicy Bułgarii nadal działała. W rzeczywistości przekręt może być dużo większy niż 4 miliardy euro widoczne w akcie oskarżenia. Osoby związane z OneCoinem szacują rzeczywisty przekręt na 15,8 miliardów euro. Sprzedaż pakietów odbywała się na całym świecie – kiedy rynek europejski się nimi nasycił, największe obroty notowano w Azji i Afryce. Podobno aż 10 miliardów euro zainwestowano w Chinach. Wspomina o tym dziennikarz śledczy Jamie Bartlett, autor podcastu i książki o zaginionej królowej kryptowalut, który od lat zajmował się jej historią. Udało mu się dotrzeć do byłych współpracowników OneCoin oraz osób związanych w przeszłości z mistyfikatorką. Bartlett odkrył również, że w 2015 roku Ruja zebrała wokół siebie grupę doświadczonych sprzedawców MLM, zachęcając ich do sprzedaży nowego produktu. W ciągu jednego roku sprzedawcy pakietów fałszywej waluty zarobili więcej niż niesławny Amway kiedykolwiek w swojej historii. Mowa o ponad miliardzie euro zysków w ciągu jednego roku. Zatem całe przedsięwzięcie rozwijało się z większym impetem, niż ktokolwiek mógł elementem tej układanki jest fakt, że postępowanie w sprawie Ignatovej zostało wszczęte w USA już w październiku 2017 roku. Czyżby informacja o tym dotarła do uszu szefowej OC i dlatego właśnie postanowiła zniknąć?Wiele wątków wciąż pozostaje w cieniu. Choćby kwestia narodzin córki, o czym szczęśliwa matka zawiadamia w krótkim filmiku na początku listopada w 2016 roku, na oficjalnym fanpage’u Cryptoqueen. Potem pokazuje się z niemowlakiem na onecoinowej wigilii. Na zdjęciach i filmach z kilku miesięcy poprzedzających poród trudno jednoznacznie stwierdzić, czy kryptokrólowa naprawdę była w ciąży. A podróży i wydarzeń promujących OneCoin było w 2016 sporo i Ignatova intensywnie udzielała się towarzysko i biznesowo. Wśród komentarzy pod jednym z krytycznych artykułów dotyczących postępowania w sprawie OneCoin pojawiła się plotka, że dr Ruja nie była fizycznie w ciąży, a jej dziecko urodziła surogatka z Meksyku. W kolejnych miesiącach orędowniczka OneCoina podróżuje równie intensywnie, co przed pojawieniem się na świecie córki Daviny. O tym, że tak ma na imię, dowiadujemy się z zeznań Konstantina Ignatova. Natomiast kiedy niemal rok później Ruja znika bez śladu, nikt już nie wspomina o dziecku. Ani o jego ojcu, bo o życiu prywatnym Ignatovej wiemy niewiele. Jej mężem jest niemiecki prawnik Björn Strehl. Nie jest jednak w żaden sposób powiązany z jej interesami, przynajmniej oficjalnie. Follow the one coin Im dłużej trwały poszukiwania Ignatovej, tym więcej osób zaczęło się zastanawiać, czy jej cała tożsamość nie jest fikcyjna. Wiele domysłów krążyło wokół jej wykształcenia, spekulując, czy możliwe jest, aby w ciągu trzech lat udało się jej uzyskać stopień magistra na Oxfordzie i doktora prawa na Uniwersytecie w Konstancji. Owszem, ten drugi tytuł akademicki został potwierdzony przez władze uczelni, ale nie zmniejszyło to wcale podejrzeń wokół jest zasada dziennikarzy śledczych w przypadku afer związanych z korupcją brzmi "follow the money", czyli "podążaj za pieniędzmi". W przypadku Ignatovej śledzenie przepływów finansowych okazuje się być zadaniem karkołomnym i równie wielopoziomowym, co jej OneCoin Ltd. zarejestrowanej w Dubaju, Ignatova jest także założycielką siostrzanej spółki OneLife, zarejestrowanej w Belize. Do tego w 2014 roku dochodzi Fundacja One World Foundation, przez którą także mogły przepłynąć jakieś pieniądze. Organizacja deklarowała zamiar ścisłej współpracy z ЅЕVА Саnаdа Ѕосіеtу рrzу рrојеktасh mајąсусh nа сеlu рорrаwę јаkоśсі życia ѕроłесznоśсі z Nераlu, tуbеtаńѕkісh оbѕzаrów Сhіn, Іndіі, Аfrуkі, Gwаtеmаlі, Kаmbоdżу і Еgірtu oraz z organizacją Аmеrісаn Оnе Lарtор реr Сhіld Belish / w 2016 roku na blogu Scam Detector można było przeczytać, że kanadyjska SEVA zdementowała informację o współpracy z fundacją OneWorld. Jak na swoją szumną nazwę fundacja prowadziła okrojone i dość przypadkowe działania, głównie w Bułgarii. Zakup zabawek do domu dziecka, warsztat na temat autyzmu, zbiórka na bezpańskie psy, wsparcie konkursu skrzypcowego i kilka donacji na sport i amerykańską fasadową fundacją firmy należące do Ignatovej wchłonęły lub wykupiły przeróżne upadające systemy MLM, takie jak: Conligus (ok. 10 000 członków), Univer Team (ok. 120 000 członków), Unaico/SiteTalk, OPN (ok. 400 000 członków), Bonofa (ok. 60 000 członków) i BNG International (ok. 10 000 członków).Internauci, którzy na stronie prowadzą w komentarzach swoje własne śledztwo, informują również o firmach-wydmuszkach powiązanych z Ignatovą, np. przez postać jej matki, która dotąd była nieobecna w tej historii. Timothy Curry, jeden z najbardziej zaangażowanych demaskatorów OneCoin, cytując anonimowe źródło, donosi w jednym z komentarzy, że sprawdził, kto zarejestrował rozmaite domeny związane z OneCoin. Odkrył, że wykupiła Veska Ignatov z Sofii. "Veska jest matką Ruji. Wątpię, żeby sama zrobiła rejestrację. Także One Forex Eood jest jak dla mnie nową firmą-wydmuszką, wszystkie inne URL były w posiadaniu One Network Services, One Payments, Artefix Europe czy OneCoin Ltd." – pieniądze zdobyte w scamie Bułgarka kupiła budynki, penthouse'y i luksusowe posiadłości na całym świecie. Londyn, Sofia, Frankfurt, Rumunia, Dubaj – to tylko niektóre z miejsc, o których pieniędzy prawdopodobnie ulokowała też w diamentach. "Ubrania tylko od najdroższych projektantów, dużo biżuterii, ale kupowała też dużo samochodów, miała dużo rezydencji i jacht" – zeznawał jej brat podczas przesłuchania. Ignatova posiadała Rolls Royce'a, Bentleya, Porsche i opancerzonego Lexusa, którego kupiła ponoć w trosce o bezpieczeństwo córki i z obawy przed jej niesłychaną ironią losu wydaje się być fakt, że inwestowała również w konkurencyjną kryptowalutę, czyli doniesienia z Dubaju wykazują, że już w 2015 roku szejk Saoud bin Faisal Al Qassimi przekazał Ignatovej cztery przenośne dyski USB zawierające 230 000 bitcoinów – wartych w tym czasie 48 i pół miliona euro. W zamian otrzymał czeki na 50 milionów euro. Sprawa wypłynęła podczas postępowania prowadzonego przez sąd Brytyjskiego Terytorium Oceanu Indyjskiego, gdzie oficjalnie zarejestrowano domenę internetową, którą posługiwał się OneCoin rzeczywiście dr Ruja wciąż żyje i posiada 230 tysięcy bitcoinów, to jest w tym momencie jedną z największych udziałowczyń pierwszej kryptowaluty. Przy obecnym kursie bitcoina – przypomnijmy, że wynosi teraz 99 303 tysięcy złotych (20 794 euro) – oznacza to majątek prawie 4,5 miliarda euro. Film a samo życie Nieprzeciętnie inteligentna bohaterka, luksusowe posiadłości, diamenty, kryptowaluty, szejkowie arabscy, piramida finansowa, FBI… Życie Ignatovej z pewnością mogłoby się stać kanwą wciągającego serialu na Netfliksie. Być może jednak wcześniej doczekamy filmu na dużym ekranie. W październiku 2020 roku ogłoszono zapowiedź filmu pt. "Fake!" w reżyserii Scotta Z. Burnsa, w którym główną rolę ma zagrać Kate ma być oparty na książce "Undefeated: My Battle To Take Down The Mafia Cryptoqueen", której autorką jest Jen McAdam – jedna z osób poszkodowanych przez OneCoin. Wraz z przyjaciółmi i rodziną zainwestowała w projekt ponad 250 000 euro. Kiedy Timothy Curry poinformował ją, że padła ofiarą scamu, który tylko udaje kryptowalutę i że prawdopodobnie nigdy nie doczeka się zwrotu swoich pieniędzy, założyła grupę wsparcia dla ofiar OneCoina. Na swoim Twitterze nieustająco kibicuje śledczym, komentując każdy nowy trop w poszukiwaniach 2020 roku Donald Berdeaux oraz Christine Grablis jako przedstawiciele całego, wielotysięcznego grona poszkodowanych złożyli pozew zbiorowy przeciwko firmie OneCoin Ltd. oraz przeciwko bankom The Bank Of New York Mellon Corporation i The Bank of New York był zawieszany i wznawiany, a ostatecznie w październiku 2021 roku postępowanie zakończono. Powodowie odstąpili od ścigania sprawców, najwyraźniej uznając, że mają marne szanse na odzyskanie utraconych w scamie pieniędzy, skoro główni winowajcy zostali już albo aresztowani, albo ogłosili bankructwo. Nie mówcie, że nie ostrzegaliśmy Od czasów OneCoina pojawiły się setki nowych scamcoinów typu dascoin, futurocoin, platincoin. Co najmniej kilkadziesiąt z nich było czystej wody plagiatem pomysłu i z OneCoinem czerwone lampki zapalały się od dawna. Już od 2015 roku poszczególne państwa ostrzegały na swoich oficjalnych stronach przed inwestowaniem w siedziba OneCoine w Sofii w Bułgarii. Fot. WikicommonsOstrzeżenia takie opublikowano na Łotwie, w Norwegii, Szwecji, Bułgarii, Chinach czy w Kolumbii. Dyskusje na temat OneCoina pojawiły się w Polsce już w 2015 roku. Na polskim forum dla inwestorów online HYIP pojawił się wątek zatytułowany "OneCoin – Następca BitCoina? Jeden z wielu ScamCoinów czy wyjątkowy PonziCoin udający MLM?".Lektura tego wątku pozwala nam cofnąć się w czasie do momentu największego rozkwitu OneCoina na świecie, a następnie być świadkiem jego spektakularnego upadku. Już od pierwszych stron forumowicze pozwalają sobie na wątpliwości wobec entuzjastycznych wpisów osób, które zachwalają OneCoina jako fantastyczną okazję do inwestycji. Bardzo szybko pojawiają się stwierdzenia, że produkt promowany przez Ignatovą (przez uczestników dyskusji nazywanej swojską Różą lub Rózią) jest w rzeczywistości systemem-piramidą finansową opartą na schemacie Ponziego. Uczestnicy forum ostrzegali się wzajemnie już od 2016 roku, cierpliwie tłumacząc kolejnym promotorom OneCoina, że OC podszywa się pod kryptowaluty, by wykorzystać popularność Bitcoina. I że: "OneCoin nie jest w ogóle kryptowalutą. Nie jest też pieniądzem elektronicznym ani niczym podobnym. OneCoin jest wyłącznie obietnicą bez pokrycia".Wskazywali również na jedną zasadniczą kwestię – o atrakcyjności kryptowalut decyduje przecież możliwość handlowania nimi na otwartych giełdach kryptowalutowych. Natomiast zarząd OneCoin w nieskończoność zwodził swoich inwestorów, przesuwając co kilka tygodni termin wejścia na giełdę lub możliwości płacenia OneCoinem. W końcu zniecierpliwionym klientom przedstawiono w 2017 roku platformę DealShaker, która funkcjonowała podobnie jak popularny przed laty Groupon, przedstawiając garść przypadkowych ofert i towarów z Chin, za które częściowo można było płacić OneCoinami. Ten ruch na chwilę odwrócił uwagę inwestorów, dając im nadzieję, że w końcu będą mogli do czegoś wykorzystać zgromadzone na kontach OneCoiny. Pozwolił też na chwilę odetchnąć Ignatovej, której ziemia zaczynała się już palić pod wtedy coraz więcej państw zaczęło oficjalnie ostrzegać przed OC. Także w Polsce pojawiły się pierwsze alarmowe głosy. Najpierw w czerwcu 2016 poseł Mirosław Suchoń napisał interpelację do Ministra Sprawiedliwości, wnioskując, by zająć się sprawą, która wygląda na oszustwo. W lipcu w podobnym tonie Polskie Stowarzyszenie Bitcoin opublikował ostrzegawczy list otwarty. Pisali w nim tak: »System OneCoin wydaje się działać w jedną stronę: możliwe jest stosunkowo łatwe zakupienie "monet", ale trudniejsze jest ich sprzedanie. Nie ma możliwości wymieniania jej na setkach działających na świecie giełd kryptowalut; nie ma możliwości płacenia nią w tysiącach miejsc na świecie (jak to jest w przypadku bitcoina). OneCoin nie widnieje w żadnym oficjalnym, wiarygodnym spisie kryptowalut jak np. CoinMarketCap«.Wreszcie okazuje się, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów już od maja prowadzi postępowanie wyjaśniające, mające na celu ustalenie podmiotu bądź podmiotów odpowiedzialnych za organizację systemu OneCoin oraz zasad jego funkcjonowania. Wkrótce oficjalnie UOKiK na swojej stronie ostrzegł konsumentów, że firma OneLife Network może być piramidą finansową. Ostrzeżenia ostrzeżeniami, ale i tak były ofiary, które utopiły pieniądze. W 2019 roku Prokuratura Okręgowa w Szczecinie zaczęła poszukiwania osób, które zostały pokrzywdzone w związku z projektami "OneLife", "OneAcademy" oraz kryptowalutą "OneCoin". Zapraszamy na Titanica Aby zobaczyć, jak wyglądała promocja OneCoin w Polsce, wystarczy wejść na jedną z wciąż działających stron internetowych. Autorzy strony – Spółka One4you z Ustronia – w osobie pana Adama Gruszki odnosi się do zarzutów wobec OneCoina w taki sposób: "Nikt z nas nie może być na 100% pewny finału tego rejsu, ale setki tysięcy ludzi wierzy, że ten okręt dopłynie do brzegu, do rajskiej wyspy. Czy chciałbyś / chciałabyś tam się znaleźć? To w końcu kurwa zamknij się i nie narzekaj. Dopóki okręt płynie jest nadzieja. Dla innych prawie pewność, a jeszcze dla innych pełna wiara w sukces" (post z 12 listopada 2019 r., pisownia oryginalna – przyp. red.).Tymczasem z pokładu OneCoina już zeszli:Konstantin Ignatov – brat Róży. Po jej zaginięciu przejął stery firmy, twierdząc, że jest w stałym kontakcie z siostrą. Został zatrzymany w marcu 2019 roku. Przyznał się do stawianych mu zarzutów stworzenia piramidy finansowej i prania brudnych pieniędzy. Został skazany na 90 lat pozbawienia Greenwood – współzałożyciel OneCoin, doświadczony scamer, działał w zarządach różnych firm opartych o MLM, takich jak Prosper Inc, Unaico, Sitetalk. Odpowiada za projektowanie wielopoziomowej struktury marketingowej poprzez zaangażowanie armii doświadczonych promotorów, którzy sprzedawali pakiety. Został zatrzymany przez FBI na Tajlandii w listopadzie 2019 roku, po czym deportowany do USA. W trakcie zeznań Konstantin stwierdził, że Greenwood opróżnił mieszkania Ignatovej w Korei Południowej i Hongkongu, w których miała schowane miliony Scott – prawnik w OneCoin. Został również oskarżony o współudział w oszustwie poprzez przepuszczanie pieniędzy inwestorów przez wydmuszkowe fundusze inwestycyjne. Zarzuca się mu "wypranie" 400 milionów dolarów. Pozyskane w trakcie tych machinacji 50 milionów dolarów ulokował w nadmorskich rezydencjach, drogich samochodach i jachcie wartym milion dolarów. Jego sprawa czeka na ponowne rozpatrzenie z uwagi na to, iż niektóre zeznania Konstantina Ignatova okazały się być wolności, oprócz Ignatovej, wciąż jeszcze pozostaje:Irina Andrejeva Dilkinska – główna rzeczniczka OneCoin i dyrektor działu prawnego. Wraz z Markiem Scottem zasiadała w zarządzie co najmniej dwóch funduszy inwestycyjnych wykorzystywanych do prania pieniędzy uzyskanych z programów inwestycyjnych Schneider – współpracownik Ignatovej i były szpieg Luksemburga został zatrzymany w kwietniu 2021 roku przez francuską policję. Czekając na ekstradycję do USA, aby mógł tam stanąć przed sądem, spędził siedem miesięcy w areszcie, a obecnie przebywa w areszcie domowym pod nadzorem elektronicznym. Nie spieszy mu się do więzienia i ewidentnie gra na zwłokę, składając kolejne odwołania i apelacje w sprawie ekstradycji. Decyzja w tej sprawie ma zapaść dopiero we wrześniu. Niektórzy twierdzą, że to on był informatorem Ignatovej i ostrzegł ją o toczącej się przeciwko niej sprawie. Jeśli więc ktokolwiek wie o jej losach po tajemniczym zniknięciu, to jest to właśnie Frank ludzkich losów zostało zniszczonych przez OneCoin? Tylko w dwóch szczytowych latach fałszywa kryptowaluta przyciągnęła ponad 3 miliony członków w 175 krajach. Za tymi liczbami stoją tragedie realnych osób. Osób, które zainwestowały często swoje ostatnie pieniądze w pakiety OneCoin. Osób, które namówiły do tego rodzinę i znajomych. Osób, które nigdy nie doczekają się wypłaty. Osób, które straciły wszystko, podążając za wizją kryptokrólowej.*Olga Szkolnicka - była redaktorka naczelna serwisu Ulica Ekologiczna. Z wykształcenia bohemistka, fanka języka czeskiego i gry SamorostZdjęcie tytułowe: Facebook OneCoinDATA:
„Nie ma znaczenia, ile masz lat, czym się zajmujesz, ile zarabiasz – i tak możesz wylądować na dnie”.„Cała prawda o...” to książka, w której Ilona Felicjańska ukazuje wszystkie swoje oblicza. Zdejmuje po kolei różne maski, by pokazać Czytelnikowi swoją prawdziwą twarz bez wykreowanego przez media wizerunku. Staje się dla odbiorcy już nie tylko modelką znaną z kolorowych gazet, ale również matką, żoną, kochanką, osobą uzależnioną, która wydawać by się mogło wreszcie odnalazła swoją drogę i nareszcie stała się pewną siebie, szczęśliwą Felicjańska to kobieta, która wychowywała się bez ojca, czym tłumaczy późniejsze związki z dużo starszymi mężczyznami. W 1993 roku otrzymała tytuł II wicemiss Polonia, mimo, że jak zapewnia była dziewczyną zakompleksioną z zachwianym poczuciem własnej wartości. Chodziła w pokazach Calvina Kleina, Pierrea Cardina, Teresy Rosati, Macieja Zienia, czy też modowego duetu Paprocki&Brzozowski. Modelka, mimo wady wymowy, pracowała przez kilka lat w telewizyjnym programie „Na każdy temat”, w którym jak sama podkreśla nie mogła rozwinąć skrzydeł, bo stanowiła tylko i wyłącznie atrakcyjny dodatek. Wyszła za mąż za bogatego mężczyznę, którego wydawało jej się, że kochała, ale z którym relacja była dość specyficzna – bez rozmów, wspólnych rozważań, planów. Myślała, że złapała Pana Boga za nogi, że uda jej się z dziewczyny z biednego domu, stać kimś innym, być może lepszym, z większymi perspektywami. Następnie przez alkohol, stała się niestabilną emocjonalnie matką. Przez wiele lat modelka prowadziła również fundację „Niezapominajka”, która pomogła wielu ciężko chorym dzieciom. Oprócz tego jest osobą uzależnioną, którą alkohol i sytuacja życiowa doprowadziła do próby książce Felicjańska zapewnia, że zawsze żyła problemami innych i nigdy nie umiała dzielić się, opowiadać o własnych. Nadszedł jednak moment, w którym modelka musiała przewartościować swoje życie i na nowo wszystko poukładać. Zdecydować, co jest ważne, co najważniejsze, a co powinno być tylko sprawą drugorzędną. O wypadku samochodowym, który spowodowała Felicjańska pod wpływem alkoholu słyszał chyba każdy. Wielu ludzi oceniło tę kobietę i przekreśliło ją raz na zawsze. Ilona Felicjańska w książce opowiada o znanych z show biznesu ludziach, którzy po wypadku odwrócili się od niej, którzy nie chcieli się z nią publicznie pokazywać, bo twierdzili, że może to zaszkodzić ich wizerunkowi. W jej przypadku powiedzenie „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” stało się wyjątkowo trafne. Felicjańska w książce charakteryzuje show biznes. Związek z mediami nazywa toksycznym, bo mogą pomóc się wypromować, ale również zniszczyć nieprawdziwymi Felicjańska popełniła wiele błędów. Jednym z najpoważniejszych było prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, ale również później nie udało jej się uniknąć upadków. Zaczęła zajmować się zbyt wieloma rzeczami naraz i nie doprowadzać ich do końca np. otwierała klinikę odwykową i sklep z perłami. Modelka opowiada również o mechanizmach, które kierowały nią jako osobą uzależnioną. Alkohol, do którego napisała kiedyś list zaczynający się od słów „Drogi Przyjacielu”, kierował nią. Problemy i smutki topiła w nim. Gdy nie miała się komu wygadać – on zawsze czekał. Czekał i przyciągał wołając, by raz jeszcze się mu zwierzyła. Najtrudniejsze w terapii jest, jak twierdzi modelka, przyznanie się przed samym sobą, że ma się problem i potrzebuje się pomocy. Felicjańska opowiada o tym, jak wiele razy trzeba upaść, jak wiele razy trzeba zaczynać od nowa, by w końcu się udało wygrać z nałogiem, by w końcu stabilnie stanąć na nogach i nie poruszać się chwiejnym krokiem.„Cała prawda o...” to książka napisana w formie wywiadu rzeki. Pytania zadawała dziennikarka, redaktor naczelna pisma „Miasto Kobiet” – Aneta Pondo. Książka została podzielona na wiele rozdziałów. W każdym z nich kobiety rozmawiają o poszczególnych etapach i decyzjach w życiu modelki. Mimo, że „Cała prawda o...” porusza trudne tematy z życia Felicjańskiej to pozycja, którą czyta się niezwykle szybko. Napisana jest prostym językiem, który ułatwia lekturę. Jak już wspomniałam Ilona Felicjańska prowadziła fundację „Niezapominajka”, co do której pozostały zarzuty o niezłożony bilans roczny i obawy wielu osób, które wpłacały pieniądze na fundację, czy na pewno trafiły one do potrzebujących. Modelka twierdzi również, że nie pamięta jakiej wysokości są jej długi. Wyraźnie we fragmentach związanych z pieniędzmi nabiera wody w usta. Mówi, że nie ma pieniędzy na zaległe bilanse, że składając je musiałaby zapłacić urzędowi skarbowemu 600 złotych, a ich po prostu nie ma. Z drugiej strony w późniejszym fragmencie książki, gdy opowiada o swoim stylu wspomina o zabiegach, które wykonuje. Miała wstrzyknięty kwas hialuronowy w bruzdy koło ust, laserowo usuwała przebarwienia na twarzy, zrobiła również kriolipolizę (zamrożenie komórek tłuszczowych), oraz regularnie poddaje się botoksowi. Dość złożona pielęgnacja własnego ciała i rzekomy brak pieniędzy na pokrycie zaległości z pracy fundacji jest dość Felicjańska zapewnia, że zawiodła się na religii. Uważa, że powinno się żyć przede wszystkim z myślą o sobie, a nie z przekonaniem, że trzeba nadstawiać drugi policzek. Trudno mi się z tym zgodzić. Bycie egoistą nie jest zaletą. Wyobraźmy sobie tylko, jak przerażająco wyglądałby świat, społeczeństwa, gdyby każdy myślał tylko o sobie. Troska o drugiego człowieka powinna cieszyć i dawać siłę, a nie być źródłem wydaje mi się, że Felicjańską po przejściach cechuje pycha. Uważa, że wszyscy powinni ją podziwiać i szanować za to, że udało jej się wyjść z nałogu. To prawda, ale nie przesadzajmy. Udało jej się przejść długą drogę z wieloma zakrętami, ale nie możemy zapominać o tym, co się wcześniej stało. Wypadek samochodowy mógł się przecież skończyć w zupełnie inny sposób – dużo gorszy. To naprawdę nieodpowiedzialne wsiadać za kierownicę „pod wpływem” i nic tego nie tłumaczy. Ilona Felicjańska miała szczęście w nieszczęściu, że nikomu nie wyrządziła wtedy krzywdy. Uważam, że osoby uzależnione, którym udaje się stanąć na nogi powinny iść przez życie wyprostowane, ale nie zadzierać nosa, nie wyolbrzymiać swoich dokonań i nie mieć wiecznych pretensji do ludzi, za to jak je postrzegają. Ilona Felicjańska popełniła błąd, który ludzie zapamiętali. Powinna się z tym pogodzić.„Cała prawda o...” to książka, którą trudno mi ocenić, bo jest to opowieść o prawdziwym życiu niepozbawionym porażek, upadków. Z wieloma stanowiskami Ilony Felicjańskiej się nie zgadzam, wielu nie mogę zrozumieć, zaakceptować, ale jedno jest pewne – modelka daje przykład, że osoba uzależniona może wyjść z nałogu i że nawet po bolesnym upadku można powstać, odnaleźć sens i docenić to, co się 3/ znajduje się także na moim blogu:
Marek Staszko Tak zaczęła się jego historia w systemie MLM i wielka przygoda z firmą Amway. Cały czas, bezustannie największym koncernem sprzedaży bezpośredniej i network marketingu na świecie. Jego żona Ilona od zawsze pracuje razem z nim. Pomaga zarządzać gabinetem stomatologicznym. Córka Katarzyna działa w największym prywatnym radiu na terenie Polski. Często słychać ją w eterze. Jakie ma zainteresowania? Typowe dla faceta – gitara, blues, ćwiczenia fizyczne plus brak umiejętności siedzenia w jednym miejscu. Od 1992 roku dodatkowo jest przedsiębiorcą i szkoleniowcem w biznesie marketing sieciowy. Początkowo tylko w Polsce, potem na Ukrainie, w Rosji i w Europie Zachodniej. Występował w największych salach polskich, słuchało go dziesiątki tysięcy ludzi, nagrał kilkadziesiąt wykładów przetłumaczonych później na kilka języków i udostępnianych na kasetach oraz płytach CD. Dwa z nich zrobiły super robotę na rynku ukraińskim i rosyjskim. „Projekt biznesu” i „Czy słyszałeś o dochodach pasywnych?” były tam bestsellerami. Mówimy o nakładach idących w dziesiątki tysięcy egzemplarzy. Tyle na początek… Przejdźmy do puenty. Maciej Maciejewski: Dlaczego MLM? Marek Staszko: Ludzie zwykle mają bardzo poważne, przemyślane odpowiedzi na to pytanie. Mieli jakiś problem finansowy, wyzwanie, czuli się jak w pułapce i zobaczyli w MLM możliwość rozwiązania skomplikowanych sytuacji. A ja nie miałem żadnego powodu. Wszystko było ok. Niczego nie szukałem. Dziś się z tego się śmieję, gdy przypominam sobie na czym opierała się moja decyzja wystartowania w tej branży. A była bardzo nietypowa – oparta na lojalności i przyjaźni. Życie bywa pełne niespodzianek. Czasem ważne decyzje okazują się potem bezwartościowymi, czasem decyzje proste dają po latach niezwykłe rezultaty. Ja należę do pokolenia, z którego wiele osób wyemigrowało w latach 80-tych. Większość moich kolegów rozjechała się po świecie. Miałem wrażenie, że już ich nigdy nie zobaczę. I oto w 1992 roku – a miałem w tym czasie już od kilku lat własny gabinet – mój najlepszy kolega szkolny napisał do mnie list z Australii, informując mnie o swojej decyzji powrotu do Polski. Chciał wrócić do kraju i otworzyć biznes. Szukał wspólnika. Mój sposób myślenia był prosty – kumple powinni się wspierać! Więc nie zastanawiając się co to za biznes, w ciemno zgodziłem się na współpracę. W tym czasie gabinet zabierał mi cały czas i dawał furę satysfakcji zawodowej oraz finansowej. Ale przyjaźń zobowiązuje. Pamiętam jak wczoraj – niczego nie zrozumiałem z planu finansowego i pamiętam, że nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Razem z kumplem ze szczenięcych lat, który wraca z emigracji zrobię coś nowego – tylko to było ważne. Dziś ludzie nie rozumieją tych emocji, teraz świat skurczył się do rozmiarów wioski. Pamiętam moją żonę patrzącą na nas z politowaniem zmieszanym z powątpiewaniem w zdrowie naszych zmysłów. Na szczęście zmieniła nastawienie i zdanie, gdy pojawiły się prawdziwe pieniądze. Wtedy było wtedy – dzisiaj jest dzisiaj. Teraz rozumiem projekt i widzę, co wydarzyło się w moich finansach i w światowych trendach ekonomicznych. Finanse osobiste – nie pamiętam ile zarobiłem w gabinecie w tamtych latach i nie pamiętam moich pacjentów. Wiem jedno – dziś nie dostaję od nich ani złotówki, chociaż noszą od lat moje wypełnienia. Za to doskonale pamiętam osoby, które w tym czasie wprowadziłem do mojej grupy, ponieważ są ze mną do dzisiaj. Co ciekawe… nie tylko wtedy, ale do dziś, co miesiąc dostaję premie z obrotu grup tych osób pomimo, że od dawna nic w nich nie robię. Oto główna różnica – są nią wielokrotne prowizje za raz wykonaną pracę. Jeszcze ciekawiej przez te lata zachował się rynek. Jak gigantyczne fale, pojawiły się trzy trendy i zmieniły go na zawsze. Pierwszym jest świadomość potrzeby posiadania dodatkowego dochodu. Ryzykowne jest bowiem opieranie się tylko na jednym źródle finansowania. Drugi to posiadanie własnego biznesu zamiast pracy dla kogoś. Trzeci – prowadzenie interesów w przestrzeni internetowej. A biznes MLM spełnia te trzy potrzeby. Mało tego, spełnia nawet czwartą – to trend bardzo na czasie – trend posiadania biznesu operującego w branży zdrowia i urody. Health & Wellness. Czyli moja decyzja przeszła przez trzy poziomy – przyjaźń, potem kasę – nadmienię, że dobrą – która pojawiła się bardzo szybko, a teraz zrozumienie atrakcyjności tego modelu biznesowego. Ze zgrozą myślę co byłoby, gdybym lata temu odrzucił tę propozycję. Maciej Maciejewski: Dlaczego Amway? Marek Staszko: Mogę oczywiście przytaczać różne ważne statystyki, aby nadać wysoce logiczny sens mojej decyzji. Na przykład światowa pozycja nr 1 zarówno obrotowo, jak i licząc ilość krajów, w których firma działa. Duża, uznana, ponad 60 letnia spółka. Jedna z pierwszych firm MLM, które pojawiły się na rynku polskim i wytrwały na nim do dziś. Posiada w swoim portfolio Nutrilite – najstarszego i największego na świecie producenta suplementów. To są bardzo ważne biznesowo wskaźniki. Marek Staszko Ale Maćku nie spodziewaj się, że powiem – „jestem tu, bo sądzę, że to najlepsza firma”. Sam wiesz, że wszystkie legalnie działające firmy są dobre i z każdą można zbudować świetny biznes. Jak będą się czuć osoby z innych biznesów, gdy powiem tylko Amway i więcej nic? Współpracuję z tym koncernem, ponieważ mój kolega i sponsor zaproponował mi współpracę właśnie z tą firmą. Robię to, ponieważ zbudowałem tu międzynarodowe grupy i dobrze się tutaj czuję. Wrosłem w ten biznes. Jestem tu u siebie. Zarabiam. Maciej Maciejewski: Porozmawiajmy o możliwościach zarabiania pieniędzy, jakie ma dziś statystyczny Kowalski. Robota na etacie, biznes tradycyjny, tradycyjna franczyza, network marketing… Co jest lepsze? Marek Staszko: To jest tak oczywiste – chyba wszyscy już to wiedzą? Etatu nie ma co porównywać z biznesem, ponieważ to są dwa różne rodzaje aktywności zarobkowej. To właściciele biznesów tworzą etaty, a nie na odwrót. Zaś różnica pomiędzy MLM a biznesem tradycyjnym sprowadza się przede wszystkim do braku inwestycji i kosztów stałych oraz na dostępie do programu rozwojowego. Choć to przecież też jest pewien rodzaj franczyzy – masz sprawdzoną instrukcję obsługi i to usuwa stres z działalności. Oczywiście w MLM. A co jest lepsze? To zależy dla kogo. Dla normalnego zjadacza chleba oczywiście MLM. Dla kogoś obracającego milionami, pewnie biznes inwestycyjny. Maciej Maciejewski: Jak ważna jest edukacja w systemie MLM? Jak Ty edukujesz swoich partnerów? Marek Staszko: Pieniądze z nieba nie spadają. To rozumie nawet dziecko. Dobre pieniądze trzeba po prostu zarobić i trzeba przy tym być profesjonalistą. W systemie MLM tak jak i w stomatologii czy w każdym innym biznesie za niewiedzę płaci się utratą opinii pacjentów i co za tym idzie – utratą kasy. MLM jest prostym biznesem, ale nie oczywistym – można tu popełnić mnóstwo błędów, a w końcu ponieść porażkę. Małe i wielkie błędy są tak samo groźne. W świecie przyrody możesz zostać zjedzony przez wielkiego drapieżnika, ale też mogą Cię zjeść mrówki, jeżeli tylko będzie ich odpowiednio dużo. Powiedzmy sobie jasno – błędy duże i małe zabijają biznes. Duży wystarczy jeden, małych trzeba więcej. Nie łudźmy się, wielkich struktur i dużego obrotu nie osiąga się przypadkowo. To jest zawsze dokładne zastosowanie umiejętności z trzech obszarów. Budowania stabilnych struktur, rozwoju osobistego i umiejętności zaistnienia w mediach społecznościowych. Przy czym nie chodzi tylko o to, żeby być zawodowcem. Trzeba jeszcze dysponować systemem wyszkolenia całego swojego zespołu. Wszyscy aktywni ludzie w grupie muszą mieć dojście do tych samych informacji biznesowych w tym samym czasie. Nigdy nie widziałem odnoszącego sukces zespołu, który nie stosowałby wspólnej strategii. Za to widziałem wiele grup, które rozpadały się z powodu eksperymentów i braku takiej strategii. Wyobraź sobie małe dziecko z brzytwą. Straszne co może się wydarzyć, prawda? Zabieramy mu tę brzytwę i dziękujemy Bogu, że zdążyliśmy. Takim „dzieckiem z brzytwą” jest pozostawiony bez opieki nowy partner w grupie. Ma dobre chęci, ma marzenie, chce być aktywny i jednocześnie nie ma pojęcia co buduje jego biznes, a co go niszczy, za to ma mnóstwo pomysłów – w większości niebezpiecznych biznesowo. Ja sam kiedyś nie edukowałem swoich partnerów. Początkowo przecież nic nie umiałem. Za to miałem swoją linię rekomendacji, szkolenia, materiały edukacyjne i system działania opracowany przez moich upline’ów. Pamiętam od lat takie zdanie – „Twoja wolność finansowa i tempo wzrostu biznesu zależy od umiejętności wprowadzania ludzi w system”. Nie bądź nauczycielem niosącym wiedzę, bądź drogowskazem pokazującym, gdzie wiedza jest. Więc zabierałem moich partnerów w miejsca, gdzie sam się uczyłem i razem edukowaliśmy się. Biznes rósł, bo nabyte umiejętności stosowaliśmy zespołowo. I rośli liderzy. A potem jakoś tak się stało, że zaczęto mnie zapraszać na duże szkolenia w Polsce i na Wschodzie Europy, a potem na Zachodzie Europy. Występowałem jako lektor dzielący się praktycznym doświadczeniem. Edukowałem osoby z cudzych grup i do dziś to robię. Z medycyny wyniosłem pewne przemyślenie – dobrzy lekarze zawsze dzielą się swoją wiedzą z nową kadrą medyczną. Same podręczniki nie wystarczą młodym lekarzom. Nie wolno zabierać ze sobą doświadczenia i wiedzy odchodząc z tego świata – trzeba je przekazywać następcom. To samo powinno funkcjonować w świecie MLM. Doświadczenie trzeba udostępniać. Dlatego założyłem Akademię Zdrowego Biznesu – początkowo w Rosji, teraz także w Polsce. Zbieram tam i udostępniam w formie filmów, artykułów, webinarów, konsultacji, ebooków… całą dostępną mi wiedzę przeznaczoną dla branży MLM. Maćku czy Ty to rozumiesz? Trze wiedzieć jak ważna jest dla nas wszystkich ilość osób odnoszących sukcesy w każdej firmie, a bez wiedzy stosowanej, sukcesy nie są możliwe. Moich partnerów edukuję prosto. Działam według zasady KISS (Keep It Simple Stupid) – upraszczaj. Nie wymyślaj cudownych sposobów. Prowadzę ich początkowo za rękę, jak rodzic dziecko – ale jak wymagający rodzic. Razem wykonujemy pierwsze kroki. Prowadzę ich do pierwszych sukcesów, a potem daję im dojście do systemu szkoleniowego, do wszystkich narzędzi, filmów i konsultacji. Pokazuję jak go używać, a potem konsultuję ich rozwój. Pozwalam im rozwijać się w ich własnym tempie, ale we właściwy sposób. Maciej Maciejewski: Jakie błędy najczęściej popełniają networkerzy? Czego powinni się wystrzegać? Marek Staszko: O tak oczywistym błędzie jak traktowanie biznesu MLM zabawowo, nie mówmy już. To jest oczywiste. Do hobby zawsze dopłacamy. Amator nie zarabia profesjonalnych pieniędzy – te zarabia zawodowiec. O nieprzestrzeganiu zasad systemowych też już napisano opasłe tomy. Ja dziś wspomnę o trzech błędach nieoczywistych, które pomimo, że wyglądają niegroźnie, to potrafią nieźle namieszać… Pierwszy to nierealne, krótkoterminowe (miesiąc/trzy miesiące) cele biznesowe. Ludzie, zwłaszcza w początkowej fazie, stawiają sobie cele pozyskane z księżyca. Oczywiście nie są w stanie ich osiągnąć, wpadają w dołek, są w czarnej… rozpaczy i najczęściej rezygnują. Co ciekawe, ci sami ludzie, myśląc o biznesie za 5 lat, najczęściej wyznaczają sobie zbyt małe cele. Nieatrakcyjny cel długoterminowy niszczy entuzjazm codziennej rutyny. Ludziom odechciewa się działania. Stawiając cele na 5 lat zapominają o tym, że będą się pod drodze zmieniać, rozwijać kompetencje, zwiększać możliwości. To, co dziś wydaje się nierealne, zwykle jest realne po jakimś czasie przy systemowej pracy. Wyznaczanie prawidłowych celów to ważna umiejętność. Drugim błędem jest nie nauczenie się rozpoznawania ludzi. Powinniśmy wiedzieć z kim należy pracować, aby pojawiała się synergia i rozpęd oraz z kim nie pracować. Praca z człowiekiem jest jak inwestycja – albo z dużym zwrotem finansowym, albo z dużą stratą na koniec. Zwykle ludzie pracują z niewłaściwymi partnerami. To jest duży problem. Tutaj wielką wartość mają konsultacje. Zanim podejmiesz decyzję skonsultuj swój pomysł ze sponsorem. Trzecim błędem jest lekceważenie konceptu zespołu. Taki prosty biznes – pogadam z kilkoma osobami, wyślę im jakieś materiały, kilku z nich zapisze się i wystartuje – dam sobie radę. Oczywiście tylko Ci zapisani będą robić to samo i pewnie nie dadzą sobie rady, a Ty nie urośniesz. MLM nie jest biznesem geniuszy i wielkich gwiazd robiących niezwykłe rzeczy. Network Marketing to biznes zwykłych ludzi robiących proste rzeczy, ale zespołowo. Zespół jest wszystkim. Ten, kto tego nie rozumie i nie promuje tej zasady, wyłoży się na bank. Maciej Maciejewski: Jakie cechy powinien mieć człowiek, aby odnieść sukces w biznesie MLM? Marek Staszko: Dla każdego sukces znaczy coś innego. Dla jednego to dodatkowy dochód o wysokości średniej krajowej, dla innego to miliony dolarów. Te różne ambicje finansowe determinują różne wymagania osobowościowe od kandydata na człowieka sukcesu. Kiedyś zrobiono badania wśród osób, które zdobyły majątek w MLM. Przyglądano się różnym firmom i różnym krajom. Ciekawe okazało się to, że tych ludzi nie dało się włożyć w jakiś konkretny model człowieka sukcesu. To byli ludzie bardzo wykształceni i bez wykształcenia. Ludzie biznesu i pracownicy etatowi, a nawet bezrobotni. Ludzie w różnym wieku i ludzie o różnych przekonaniach religijnych. Wiadomo więc, że nie można jednoznacznie określić, kto to będzie budować z sukcesem. Ile osób tyle powodów. Ile osób tyle historii sukcesu. Ale zbadano też strategie biznesowe tych ludzi i ich sposób reagowania na świat oraz ich relacje z innymi ludźmi. I tu wyszły ciekawe dane, z którymi ja zgadzam się na 100%. Dokładnie to samo obserwowałem i widzę teraz. A mam możliwość, bo konsultuję wielu liderów z różnych firm… To nie o zdolności chodzi, a o charakter człowieka i sposób reagowania. Po pierwsze to są ludzie mili. Są empatyczni i myślą w kategoriach MY zamiast – jak wiele osób – w kategoriach JA. Są bardzo ambitni, ale mają ego schowane do kieszeni. Nie mają nastawienia dyrektorskiego czy menadżerskiego. Są świetnymi graczami zespołowymi. Potrafią myśleć w wielkich kategoriach. I co najważniejsze, są nauczalni. Ciągle rozwijają się i zdobytą wiedzę wykorzystują. Biorą na siebie odpowiedzialność za działania i za rezultaty. To tylko tyle i to niestety aż tyle. Czy to znaczy, że nikt inny nie może budować biznesu MLM? Ależ może. Do średnich rozmiarów (kilka/kilkanaście tysięcy zł/mc). Duże biznesy budują jednak tylko ludzie o ww. cechach. Maciej Maciejewski: Jak wpłynęła na MLM kwarantanna? Marek Staszko: To może brzmieć szokująco, ale kwarantanna zadziałała na branżę jak najlepiej opracowana strategia marketingowa. To już nie wzrost, ale eksplozja. Ludzie zamknięci w domach zaczęli przyglądać się możliwościom internetu i nagle odkryli system MLM. To, co przedtem traktowano jako dziwne zajęcie i mylono ze sprzedażą bezpośrednią, nagle okazało się nowoczesnym biznesem o nieograniczonym zasięgu, z dobrymi możliwościami finansowymi i świetnymi towarami. Nagle świat zrozumiał, że najważniejszym produktem w MLM jest możliwość biznesowa. I to możliwość dostępna z domu. Mamy rewelacyjne wzrosty obrotów, mnóstwo nowych awansów i to w skali międzynarodowej. To świetny czas. Dotyczy to wielu firm. Maciej Maciejewski: Jakie masz plany na przyszłość? Marek Staszko: Jak każdy działający w MLM człowiek, chcę mieć większy biznes. Ale chcę, żeby rozwijał się on w wielkim zasięgu. Chcę mieć biznes naokoło świata. Różne kraje, różna ekonomia, różne religie – a to wszystko połączone w jeden wielki zespół biznesowy. Do tego potrzebny jest precyzyjny system rozwijania ludzi. Trzeba tworzyć dostęp do materiałów, treningów, szkoleń… czynny 24 godz. na dobę, 365 dni w roku. To muszą być materiały w wielu językach. Ludzie nie mogą poszukiwać wiedzy tak, jak my w latach 90-tych. Wiedza ma być pod ręką – precyzyjna, aktualna, gotowa do użycia i darmowa. Marek Staszko Pragnę też mieć wpływ na sukcesy osób z innych firm sieciowych i na rozwój całego rynku. Wiedzą należy się dzielić. Nie wolno jej egoistycznie zachowywać tylko dla siebie i dla swoich grup. Niech rośnie cały sektor DS/MLM. Miejsca wystarczy dla każdego, a im więcej osób odniesie sukcesy, tym lepiej dla wszystkich. Te sukcesy są dowodem społecznym na wartość biznesu MLM. I tutaj widzę miejsce dla mojej działalności edukacyjnej. Akademia Zdrowego Biznesu to nie szkoła rekrutowania nowych osób. To cała filozofia i strategia pracy z zespołami nastawiona na optymalizację ich potencjału. To sposób tworzenia silnych społeczności biznesowych, w których może zaistnieć z sukcesem każdy, bowiem nie chodzi tylko o to, aby rosnąć poprzez dodawanie nowych osób. Chodzi o to, aby rosły również te nowo dodane osoby. Chodzi o sukces osiągany przez kolejne pokolenia networkerów. O sukces, który karmi kolejny sukces i dalej i dalej… Zasada domino. Chodzi o 100% przewidywalność biznesu. To jest moje marzenie i mój cel – dawać w rynek wartość. Już to się zaczęło. Już konsultuję osoby na różnych poziomach biznesowych z różnych firm. Już opracowujemy dla nich zespołowe strategie rozwojowe. Już cieszymy się razem z ich sukcesów i z sukcesów ich partnerów. Wiesz… 30 lat dobrego i złego doświadczenia, rozwiązywania problemów, tworzenia sukcesów, analizowania przyczyn i skutków daje nam jedno. Daje umiejętność praktycznej oceny tego, co jest aktualnie i co z tego może być. Chcę być „lekarzem” zajmującym się profilaktyką zdrowego biznesu oraz leczeniem biznesu mającego problemy rozwojowe. Chcę po prostu mieć radochę widząc wielu ludzi sukcesu i mieć świadomość – ja do tego przyłożyłem rękę. Chcę, żeby Akademia Zdrowego Biznesu była miejscem, gdzie mogą podnosić swoje kompetencje biznesowe osoby ze wszystkich biznesów sieciowych na różnych poziomach. Gdzie po sprawdzeniu przydatności wiedzy mogą wysyłać swoich partnerów i mieć pewność, że oni zostaną wyszkoleni. Ten model jest bardzo prosty – networkerzy zajmują się rozbudową swoich grup, a my szkolimy ich nowych partnerów. Ktokolwiek jest zainteresowany taką wiedzą może się ze mną kontaktować drogą mailową ([email protected]) bądź telefonicznie (602 353 532). Przy okazji zapraszam na mój blog: Oczywiście życzę wszystkim osobom z branży profesjonalnego podejścia do swoich biznesów i profesjonalnych sukcesów. To dobry moment. To Wielka Gra 2021 – tak nazywam ten rok. Maciej Maciejewski: Dziękuję za rozmowę.
Widok (10 lat temu) 8 lutego 2012 o 13:23 Już myślałem, że ta mistyfikacja umarła śmiercią naturalną, bo Polacy już nie są tacy naiwni. I pomyliłem się i to jak bardzo, aż mną zatrzęsło. Moja dobra koleżanka o mało nie dała się w to wciągnąć. Chciałbym wszystkich przestrzec kopia mojego postu na innym forum. Jak się okazało fanatyków tego szemranego biznesu mamy aż tak wielu, że nie można tego tak zostawić. Oni są gorsi od hord ojca rydzyka. Oto co piszę ku przestrodze: Szanowni maniakalni wyznawcy tej wielce szanownej utopii. Czy ktoś z Was na własne oczy widział wydruki z konta bankowego tych Waszych diamentów. A może wszyscy od 9% w górę pokażą porównanie ile dostali faktycznie kasy na konto a ile zainwestowali. Udowodnijcie w internecie ponad wszelką wątpliwość że tyle zarabiacie. I że tyle zarabiają diamenty i ze to nie są aktorzy na potrzeby show jakie się odbywa na tych Waszych spotach i openach. Nie zachowujcie się jakby to była jakaś religia, że wiara czyni cuda. Biznes to nie religia, to mnie mrzonki i opowiastki. Tak naprawdę kasę to mają właściciele i ich przedstawiciele. Przestańcie opowiadać. Zacznijcie udowadniać, albo zamilknijcie na wieki. Co jest chłopy i kobity? Tak łatwo wierzycie w opowiastki? A gdzie są dowody? Czyż nie wiecie, że od ślepej wiary do upadku jest nie daleka droga? Że ślepa wiara prowadziła do wojen religijnych i bratobójtwa? Ślepa wiara doprowadziła do stworzenia takiego jak Rydzyk czy też inni guru największych sekt na świecie. Nie muszę ich chyba wymieniać. Wiecie czym to zazwyczaj się kończy? Samobójstwem, szpitalem dla wariatów, upadkiem rodziny lub inną tragedią rodzinną. Powiem jeszcze inaczej. Robić się Wam nie chce. Łatwizna Wam się marzy. Tak jeszcze nikt się nie dorobił. No chyba że jest cwaniakiem i wystarczy na rok lub dwa wyjechać choćby do Norwegii lub Belgii i wrócić tu z kasą pozwalająca na wiele i bez tego poświęcenia i wydawania rodzinnych majątków bo na wsadzali Wam tej idiotycznej teorii w główki. W w/w krajach zarobicie od 8 do nawet 30 Euro za godzinę. Zależy jakim jest się fachowcem. 8 godzin pracy dziennie i spokój. policzcie godziny jakie poświęcacie Amwayowi i ile z tego macie i przeliczcie te same godziny razy tyle Euro ile podałem. Ciekawe co Wam wyjdzie. Po powrocie otwórzcie biznes, który od startu będzie przynosił pewny pieniądz, a nie pewnie, nikt nikogo nie zmusza do Amway, ale czy zaprzeczycie, że jak się człowiek waha,to osoba werbująca jest jak naładowana i zaczyna zachowywać się nachalnie. Nie odpuści, i trzeba tu być albo z silną psychiką albo naprawdę wiedzieć czym grozi wejście w te struktury. Cały biznes na zmanipulowanych stoi. Wejdą tacy, kupią coś raz czy drugi i jak się zorientują że są tylko jeleniami, to odchodzą. A nic straconego. Są następni, a po nich następni. Dorastają w międzyczasie też następni naiwni, bo tych nie brakuje. W ten właśnie sposób firma ma sprzedaż. A ci co siedzą dłużej bo mają ambicję,albo żyją tylko tym że kiedyś będą diamentem i zatracają się. Kupują, kupują, i kupują. Płacą im przepłacając kilkukrotnie za towar o wiele gorszej jakości niż środki sprzedawane w Supermarketach pod nazwą tych Marketów po kilka złotych za sztukę. Najgorzej, że budzą się jak już właściwie nie mają nic i są życiowymi bankrutami, bo firma Amway wyssała z nich wszystko w imię jakiejś idei, która sprawdza się tak mniej więcej u jednego na kilka lub kilkanaście tysięcy zwerbowanych. Nie dajcie się zwieść, że te środki działają rewelacyjnie, nawet na podstawie własnych doznań i spostrzeżeń. To też efekt manipulacji. Z mózgiem ludzkim można takie rzeczy robić i to bez wiedzy jego posiadacza. Nie wiem, czy jak kupisz szampon najlepszej firmy, czy nie okaże się tańszy od Amwaya i na pewno lepszy. Stary chwyt z donoszeniem krzeseł na spotkaniach, to też część układanki. Szalejący ludzie, szczęśliwi, mile zaskoczeni, płaczący ze szczęścia lub obnoszący się znaczkami, to też element gry. Wystarczy kilku takich klakierów, aby tłum oszalał jak marionetki. Poczytacie o tym w książkach mówiących o teorii tłumu i manipulowania nim. Pytanie nurtujące tych co się jeszcze nie zdecydowali i co daje napęd fanatykom Amway, to dlaczego firma jeszcze istnieje? Skąd dochód firmy? Odpowiedź jest prosta i skrzętnie ukrywana. Oni twierdzą, że to jakość towarów i rosnąca ilość nowych osób oraz coraz więcej zarabiających i pnących się do góry Amway-owców. Niestety prawda jest inna. Tak jak napisałem wcześniej, wielka część zarobku to ci nowi. Oni jeszcze jako świerzynki napędzają kasę. Na kupują towaru, ale jeszcze nie mają prawa do zarabiania. Łaknąc tego co im na obiecywano kupują więcej produktów oraz wciąż nowe materiały i płyty z nic nie wartym bełkotem. No może coś wartym ale tylko dla Systemu 21. W innym biznesie można się tym co najwyżej podetrzeć. Ale najwięcej kasy trzepie się na tych co kupują startery i książki za prawie 800 PLN. Amway przez cały czas, do puki tacy nie zrezygnują ze współpracy, obraca tą kasą, i tu jest deal. jedni są w tym krócej inni dłużej, ale cały czas karmi się ich nadziejami i tym że wciąż mają za małą wiedzę i muszą się dokształcać nowymi materiałami. Potem jeszcze pogłębia się ich żądzę podczas przedstawień na wielkich salach za pomocą aktorów i "słupów", a procent rośnie od inwestowanej kasy. I co z tego że zwracają kasę, ale procent zostaje. Tobie się wydaje, że rośniesz w siłę, że jesteś coraz mądrzejszy i zaraz, za chwilę będziesz zbijał kasę. To jak w Matrixie. Sztucznie utrzymują Ciebie w złudzeniu a potem porzucają jak zużytą baterię i każą działać samemu. Jak już nic z ciebie nie ma, jak już nie stać Ciebie na zakupy, a Twoi ludzie już się zorientowali że są dymani i pokazali Ci gest Kozakiewicza. Oto cały sekret Amway. Życzę wszystkim Amwayo-maniakom rychłego przebudzenia. Puki nie osiągniecie dna. 55 15 ~ff (10 lat temu) 8 lutego 2012 o 16:44 muszę tylko napisac że produkty mają naprawdę dobre. moze kosztuja wiecej ale sa naprawde rewelacyjne.... 23 31 ~MAciej (10 lat temu) 14 lutego 2012 o 14:04 Powiem tak. Mimo iż jestem krytykiem Amway, to muszę Ci przyznać trochę racji. Zgadza sie. Część produktów jest nawet bardziej jak zaskakująco dobra. Niestety jest to tylko zasolona dymna. Kiedyś ktoś się pożalił, że kupił proszek i ciuchy były brudne po wyjęciu. Up-line się tylko zaśmiał i powiedział ze najpierw trzeba wyprać pustą pralkę. bo są brudy, których nie widzisz. Ci którzy w to uwierzyli już więcej się na spotkaniu nie pojawili. Taki tekst może działać ale na ludzi o poziomie 5 IQ. Bardzo chwalę sobie ten płyn do mycia naczyń, ale jest jedno ale. Stosunek ilości płynu do ilości wody jest bardzo zaniżony. Rozumiem jak ktoś jest sam albo we dwoje i sobie kupią środek za PLN i go mają na pół roku, to jest opłacalne. Lecz schody zaczynają się przy większej rodzinie lub biznesie takim jak mój. Tutaj stosunek wychodził maksymalnie 1-5 aby dobrze umyć. Szczerze, to ja wole małą zmywarkę i nawet Tesco-we tabletki i odrobina płynu nabłyszczającego zwykłej firmy. Jest taki w Auchan. Dajesz go dwie łyżeczki na jedno mycie i szkło jest jak z reklamy. litr tego kosztuje około 5 PLN. 50 tabletek jakiejś tańszej firmy kosztuje kilkanaście PLN. Efekt jest prawie jak z tabletek za 40 PLN. Czy po płynie Dish Drops wszystko błyszczy jak przysłowiowe "psa jajca"? Nie sądzę. Rozumiem, że oni dążą do perfekcji, ale za szybko chcą przytulić kasę i po trupach. Mam takie wrażenie, ze patrząc przez pryzmat Amway na system sprzedaży bezpośredniej, to oni bardzo popsuli opinię o tym sposobie prowadzenia działalności handlowej. 14 10 ~ekspert (5 lat temu) 24 marca 2017 o 21:21 Od kilku lat kupuję płyn do mycia naczyń Dish Drops bo skutecznie zmywa tłuszcze, usuwa przykre zapachy z cebuli i ryb, jest łagodny dla rąk osób z alergią, jest niezwykle inteligentny (zanim zaczniesz zmywać naczynia zmusi ciebie do umycia zmywaka z pleśni, grzybów, bakterii), zabezpiecza przed rozwojem mikroorganizmów, dlatego nie ma przykrych zapachów z rur kanalizacyjnych, chroni przed zatruciami. 7 10 ~Maxi (2 lata temu) 15 września 2019 o 02:46 O f... wyprany ale mózg 2 8 ~anonim (1 rok temu) 16 listopada 2020 o 22:25 Drogi człowieku . Napracowałes się . I to na marne .masz talent do pisania . I do manipulacji ludzkim umysłem . To dobre produkty to dobry interes. Dla wszystkich z rozumem . Jak również co umieją liczyć . Kto powiedział że te produkty mają być tańsze . Są doskonałej jakości większość . I ci co mają chęć zająć się tym profesjonalne mają profesjonalne korzyści. A co najważniejsze to dobre środowisko pozytywnych ludzi . Kropka. 2 5 ~Ania (7 miesięcy temu) 12 grudnia 2021 o 15:22 Brawo 0 1 ~Anunnaki (10 lat temu) 29 lipca 2012 o 22:34 Kupuję pastę do zębów i rewelacyjny proszek do prania. Pudełko 3 kg wystarczyło mi na 12 m-cy i 1 tydzień. Najpierw "wyprałam" pustą pralkę, bo to silny koncentrat i odrdzewia wszystko. Nikt mnie nigdy do niczego nie nakłaniał, sama szukałam kogoś z dostępem do sklepu, bo znajoma wyjechała na drugi koniec kraju zakładając tam rodzinę :) W każdym biznesie jest chyba podobnie, są oszołomy i są mróweczki, które pracują i osiągają sukcesy. Znam jednego amway-owca i ma ładny dom + 2 fajne autka i... dużo wolnego czasu. Konta nie pokazał, ale widać, że ma dostanie życie. 19 23 ~Krys (10 lat temu) 30 lipca 2012 o 09:59 Jak w biznesie bywa, jednym się udaje, innym się udaje co innego...lub nic. 16 1 ~anonim (1 rok temu) 6 listopada 2020 o 18:46 Ja bym marzyła i szukała celu w życiu,a nie tracić czas na tona bzdur i 0 2 ~My way (4 miesiące temu) 20 marca 2022 o 20:48 Trzeba uważać na portalach towarzyskich. Mnie spotkała taka sytuacja, że co ciekawe kobiety z reguły rzadko zaczepiają mężczyzn na portalach randkowych w sieci, to w moim przypadku odezwała się pierwsza kobieta parę lat starsza ode mnie. Jak się później okazało po około 2 miesiącach rozmów przez ten serwis, najprawdopodobniej służących do zebrania wywiadu o mnie, z kim ma do czynienia i w charakterze potencjalnego kandydata. Oczywiście o tym nie wiedziałem. Umówiliśmy się na mieście po tych miesiącach rozmów w pewien weekend. Okazało się, że to jednak nie cel towarzysko-randkowy tylko po prostu babka należała wtedy do Amway. Posadziła mnie przy stoliku i dołączył się facet i babka. Zaczął się pytać ten gość ile chciałbym zarabiać i pokazał parę ulotek tej organizacji. Po 10 minutach dyskusji i tłumaczenia mi -zorientowałem się o co chodzi i wstałem, powiedziałem tej trójce kultularne do widzenia. Jedna z kobiet chciała mnie zatrzymać, ten facet widać ich przełożony dał znać, żeby dać mi spokój. Widocznie zauważył, że nie będzie ze mnie tam pożytku i nadaję się na Amway-owca. Także uwaga z kim się gada. To było jakieś 10 lat temu. 1 0 ~Jaro (10 lat temu) 8 lutego 2012 o 17:49 pozostaje mi tylko to potwierdzić co napisał autor postu... sam byłem w amway i nigdy w życiu nie pozwolę się tak zrobić na szaro.... szkoda, że karmią ludzi tylko i wyłącznie złudzeniami i "materiałami" 28 10 ~Maciej (10 lat temu) 14 lutego 2012 o 14:19 Resztkami takiego małego patriotyzmu, którego jest u nas coraz mniej, trzeba rodaków uświadamiać. Pisząc właśnie takie posty, albo szczerze na nie odpowiadając. Może to kropla w morzu, ale najważniejsze jest, ze się o tym mówi. Ktoś powie, ze robimy reklamę Amway-owi, jak kościół Danowi Braunowi. Jest jednak mała różnica. Tam był film częściowo fikcyjny, częściowo oparty na podaniach. Tutaj zaś mówimy o faktach, o prawdziwych wydarzeniach. Tylko ostrzegamy. Czym więcej ludzi dowie się o tym co piszą poszkodowani przez Amway, tym większe szanse na opamiętanie innych. 17 10 ~hela (10 lat temu) 8 lutego 2012 o 23:33 To jest bardzo prosty biznes tylko trzeba go zrozumieć ,a to też trzeba się napracować, nic nie ma za zdobyć trzeba najpierw informacje ,a potem pisać głupoty. 17 32 ~Maciej (10 lat temu) 14 lutego 2012 o 13:47 Głupoty? Zdobyć informację? Człowieku przejrzyj na oczy. i przeczytaj dokładnie to co napisałem. Ja i połowa mojej rodziny byliśmy w tym biznesie. Na szczęście, choć to głupio zabrzmi, byłem za biedny żeby tym się zajmować. A ty obrońco tych pierdół pochwal się swoimi dokonaniami, sukcesami i zarobkami. Ty będziesz latami zarabiał po kilka set złotych i czekał na sukces wierząc w to, co Ci ładują do głowy. Ja w tym czasie będę prowadził swoją firmę, małą bo małą, ale mogę sobie z każdego sezonu odłożyć. Odłożyć na wycieczkę tam gdzie chcę. Byliśmy z dziećmi w Chorwacji, Egipcie, Tropical Island w Niemczech, dwa razy w Wenecji, Hiszpanii, Anglii itd. A Ty czym sie pochwalisz? Mrzonkami o wyjeździe na seminarium, gdzie musisz słono zapłacić za uczestnictwo? i wiesz co? ja nie muszę chodzić na durne spotkanie, gdzie setki razy opowiada się ten sam bełkot. jestem sobie sam szefem. Prowadzę wymarzony biznes. Żyję tym. Nie zmuszam się do niczego. Zarabiam na tym co najbardziej w życiu lobię robić, czyli żyję sobie i zarabiam. Robię zakupy w sklepie i zarabiam na tym. W pokojach gościnnych ludzie jedzą śniadanie a ja na tym zarabiam, sam posilając się za darmo razem z rodziną. Spróbuj w Amwayu tak z marszu z kopyta w ciągu tygodnia od wykupu startera żyć za darmo. Mieć opłacony czynsz i media. Jeździć na darmowym paliwie. Przecież goście za to płacą. W ciągu kilku dni od otwarcia biznesu, mając pokoje zarejestrowane gdzie trzeba, można do tego dojść. Jestem ciekaw do czego doszedł każdy dowline w Amwayu. Krytykując moją wypowiedź nie przeczytałeś jej w całości. Nie ignoruj matematyki i arytmetyki. Zobacz, policz sobie. Ilu nawet najciężej pracujących może dojść do takiego poziomu aby nie musieć nigdzie pracować. Odśwież umysł. przespaceruj się na śniegu. Potem wróć do domu i weź kalkulator. Policz i przelicz swoje szanse. Nie powtarzaj jak mantrę tych słów jakie Ci wciskają do głowy. wypowiedz się własnymi słowami. 28 8 ~ela (9 lat temu) 19 sierpnia 2012 o 11:57 Brawo!! Tak trzymaj, powodzenia! Super wypowiedź mam nadzieje, ze otwierająca oczy wielu naiwniakom 14 2 ~60-cio latek (7 lat temu) 24 listopada 2014 o 19:49 Nie jestem pracownikiem Amway, ani nikogo nie zatrudniam. Już ponad 20 lat firma Amway regularnie wypłaca mi premie. Prowadzę swoja działalność we współpracy z Amway w kilku krajach Europy i USA. Po pierwszych 10 miesiącach współpracy z Amway Polska, zarabiając prawie dziesięć razy więcej niż na etacie, zwolniłem się z pracy i zostałem "rentierem". Jeśli ten biznes nie działa, to nie rozumiem skąd co miesiąc na moim koncie pojawiają się pieniądze (nie pisze ile,bo i tak nie uwierzycie). Dzięki współpracy z Amway i pomocy naszej linii rekomendacji, oboje z żoną cieszymy się stylem życia "ludzi wolnych". Nie namawiam nikogo, że musi w to wierzyć, ale nie rozumiem sensu wypisywania "dziwnych opowieści" na tematy, o których nie macie pojęcia. W tym biznesie, jak w każdej dziedzinie, albo się ma niewłaściwych nauczycieli, albo jest się złym studentem. To, czy masz sukces w tej dziedzinie nie zależy od tego jaki jest Amway, tylko czy Ty chcesz nauczyć się robić go właściwie. 8 19 ~Kor (2 lata temu) 20 marca 2020 o 05:32 Stały muchy 0 2 ~anonim (1 rok temu) 28 marca 2021 o 18:38 Po Przeczytaniu aż oczy Bolą Macieju Widzę ze Ty wogóle nie wiesz co to jest Biznes:) Robisz sam z siebie pośmiewisko Macieju 1 0 konto usunięte (10 lat temu) 14 lutego 2012 o 14:01 Przecież w Amway`u zarabia się na zasadzie piramidy - najpierw Ty dajesz się zrobić w konia i dajesz zarobić temu, kto Cię w to wciągnął, potem szukasz podobnych do siebie naiwniaków, którzy dadzą zarobić Tobie, a oni z kolei poszukują następnych kretynów zmamionych wizją diamentowych mercedesów i perłowych dywanów. Najlepszy biznes jaki można zrobić z Amway`em, to produkować dla nich różne bzdety reklamowe. I tu się zgodzę, że wtedy Amway daje dobrze zarobić:) 23 5 ~Maciej (10 lat temu) 14 lutego 2012 o 14:13 I tu się zgadzam w całości. To działa jak powielacz błędnej informacji. Siła plotki jest masakryczna. To można przyrównać do takiego starego teledysku Michaela Jacksona i Paula McCartneya. Jeden sprzedawał środek na cudowną siłę a drugi udawał ochotnika testującego środek. Najgorzej jest, że są tacy, co stracą wszystko i sa tak zaślepieni wizją diamenta, że nawet jak im się dno oberwie, to dalej wierzą i bronią teorii. Tego należy bać sie najbardziej. To jest zagrożenie dla tych co mają troszkę słabsze umysły, ale śmierdzą jakąś gotówką, którą można od nich wydydlać w imię idei. 15 3 konto usunięte (10 lat temu) 14 lutego 2012 o 14:22 Nie słyszałem jeszcze, aby w piramidę Amway`a udało się wciągnąć ludzi przedsiębiorczych, dobrze zarabiających, wykształconych. W spiralę Amway`owską są wciągani ludzie wedle pewnego klucza: - bezrobotni i zdesperowani, aczkolwiek jeszcze przeświadczeni o swojej wysokiej wartości - bezrobotni poszukujący jakiegokolwiek zajęcia, odrzucani przez większość, więc wdzięczni manipulatorom z Amway`a za zainteresowanie - ludzie o średnim/licencjackim wykształceniu, bez doświadczenia zawodowego - ludzie pracujący ale zarabiając niewielkie pieniądze połączone z wielkim konsumpcyjnym apetytem - tymi akurat łatwo manipulować:) 23 7 ~Maciej (10 lat temu) 14 lutego 2012 o 14:32 O właśnie. Lecz niestety mamy dziwną demokracje i każdego można dymać od tylca bezkarnie. Bezkarnie też można kusić kogoś. Powinno być prawnie zakazane sprzedawanie mrzonek mając na celu wciągnięcie kogoś w szeregi czegoś nierealnego. Pod ustawę o sektach i piramidach powinno być zapisane o Network 21. Że jakiekolwiek manipulacje i pranie mózgu, co za tym idzie przemycanie wirtualnych wizji powinno być zakazane. Nie uchwalą tego jednak, bo po pierwsze Rydzyk by miał po tyłku jak i cały kato-kościół w Polsce. Poza tym nie wiadomo ilu naszych polityków czy im podobnych siedzi w kieszeniach u szefów takich pseudo firm jak Amway. 11 5 ~K&Z (10 lat temu) 16 lutego 2012 o 20:33 Macieju, odwal się w końcu od Rydzyka! Masz z tym problem? 9 17 ~Ania (10 lat temu) 30 lipca 2012 o 09:35 I tu się nie mogę zgodzić :) Jako emerytowana nauczycielka j. polskiego dostają groszową emeryturę. Sprzedając włoski makaron, angielskie kosmetyki męskie i amerykańską kawę przez sklep internetowy awmay po 2 latach dostają drugie tyle co moja emerytura. Nie słucham płyt, nie chodzę na spotkania, znajomi wolą kupić ode mnie niż dać zarobić w Lidlu. Nikt mi nie oddał żadnego kupionego towaru, chociaż mogą w ciągu 90 dni oddać i oddaję pieniądze. Żałuję, że nie jestem młodasza... Uważam się za osobę wykształconą i wielu wykształciłam przez lata pracy. Nie reaguję na sfrustrowanych, którym nie wyszło. Może mieli za duże oczekiwania? Ja chciałam tylko dorobić do emerytury i nie być ciężarem dla dzieci. 12 16 ~jagan (4 lata temu) 26 listopada 2017 o 20:54 A to, że masz IP dokładnie takie samo jak Ewa poniżej to przypadek ;)? 6 1 ~Ewa (10 lat temu) 30 lipca 2012 o 09:51 A to ciekawe. Mój dentysta, jest w Amway ( wykształcony człowiek i jakie ma wzięcie. Trudno się do niego dostać), poznałam mechanika samochodowego, super fachowiec, jest w tej sieci dystrybucji. Jak zaczęłam się pytać, okazuje się, że nie mam tu wiele do zrobienia biznesowo, bo ludzie, którym to chciałam zaporponować, mają przynajmniej 1 osobę w rodzinie, która ma kartę do sklepu Amway i kupują dla siebie. Trudno się temu dziwić, że ludzie wykształceni i dobrze usytuowani, kupują tam gdzie mogą dodatkowo zaoszczędzić. A jak szefowa korporacji finansowo-ubezpieczeniowej i dyrektor banku okazali się dystrybutorami produktów Awmay, to mi ręce opadły. Na razie oszczędzam kupuąc to co i tak kupić muszę ( chemia gospodarcza, kremy i kosmetyki typu puder matujący w kremie, cienie do oczu oraz suplementy - szczególnie czarną jagodę i Q3). Wszystko jest dla ludzi, wódka też :) Zawsze warto kierować się głową i to najlepiej swoją. 6 16 ~Krys (10 lat temu) 30 lipca 2012 o 10:10 Pani Aniu i Ewuniu, znamy się już trochę i na mnie możecie liczyć. Albo nadal będę kupować od Was, albo mi "załatwicie" możliwość kupienia karty do sklepu internetowego Amway. Jak tam sam coś kupię, to Wam się punkty naliczą i też zarobicie. W całej rozciągłości się zgadzam z wypowiedzią, że wszystko jest dla ludzi. Co kto z tym zrobi, to jego sprawa. Produkty, które mam od Pani Ani i jej córki Ewy są rewelacyjnie dobre. Nie mam się do czego przyczepić, nawet gdy bardzo chciałem, a moja żona uwielbia je od czasu gdy jej kupiłem pierwszy zestaw kosmetyków normalizujących :) 6 8 ~jagan (4 lata temu) 26 listopada 2017 o 20:55 A to, że masz dokładnie takie samo IP jak Ania powyżej to przypadek ;)? 4 2 ~mgr ekonomii (7 lat temu) 28 maja 2015 o 10:21 To akurat ciekawe! Nie zgadzam się z tym!!! od pół roku współpracuję z Amway i mam wrażenie, że większość ludzi, którzy osiągają sukces to osoby, które prowadziły lub prowadzą swoją działalność bądź są managerami dużych firm. Pytanie dlaczego im się udaje a innym nie? Jako osoba, która od kilku lat prowadzi swoją działalność w różnych branżach i zatrudnia kilkudziesięciu pracowników twierdzę, że osoby te odnoszą sukces bo są nauczone pracy!!! Bo gdy masz swoją firmę/jesteś odpowiedzialny za obroty w firmie - wiesz, że jak sam nie zadbasz o to by mieć klientów, by (chociaż teoretycznie nie musisz) wstać do pracy i pracować (bez bata i pracować dla efektu a nie żeby tylko 8 godzin minęło) to firma długo nie będzie "żyła". We współpracy z Amway jest tak samo - to Twój biznes - to jest jak franszyza... Na koniec dodam, ze to moje 2 podejście do współpracy z Amway - pierwsze za czasów pracy na etacie - wtedy myślałam jak pracownik - jak to piszą wszyscy którzy się tłumaczą sami przed sobą -"nie udało się" - trwało to 3 miesiące. Drugi raz -tak jak już pisałam - pół roku temu - zarabiam - byłam też już na wycieczce sponsorowanej przez Amway (było cudownie!) a przede wszystkim - nie mam stresów jakie towarzyszą stale tradycyjnie prowadzonej firmie. Mogłabym jeszcze dużo dobrego pisać porównując biznes sieciowy do tradycyjego ale na koniec dam tylko linka do materiału telewizji TVN -KTO W SZCZEGÓLNOŚCI POWINIEN POMYŚLEĆ O BIZNESIE SIECIOWYM (np. Amway) - najważniejsze na końcu!!! ps. zgodzić się muszę, że współpraca z Amway nie jest dla każdego tak samo jak praca w mBanku, PricewaterhouseCoopers czy w Biedronce! :-) 3 2 ~miras (4 lata temu) 31 marca 2018 o 02:46 Totalne bzdury. Właśnie ludzie , którzy maja dobrze prosperujące biznesy i dyspnujący już sporymi zasobami finansowymi , w tym biznesie osiagaja największe SUKCESY > A dlaczego ? Bo to co do tej pory robili wiazało się z dużą ilością wkładanego czasu , brakiem pewności w biznesie na przyszłość i brakiem dochodu pasywnego. Stare powiedzenie mówi wyraźnie : bez pracy nie ma kołaczy. W Amwayu , tak jak w każdej innej pracy , efekty zależą od zaangażowania. Poświęcenia czasu , chęci , poniesienia kosztów , zdobywania wiedzy. Znam wiele osób , które kiedyś zaczynały od zera , a dziś mają wolność ekonomiczną . ALE nie rezygnowały w połowie drogi , tylko konsekwentnie dążyły do pewnego celu. Wiadomo , że 90 % ludzi sukcesu nie odniesie . Ani w Amwayu , ani w żadnym inny tylko sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie : czy to co teraz robię zapewni mi kiedyś wolność ekonomiczną , czy tylko pozwoli żyć na pewnej stopie ( może i żyć wygodnie ) , ale gdy będziemy to wciąż robić ? A gdybyś wyjechał /wyjechała na miesiąc , dwa zamykając na ten czas swój biznes , to bez ciebie biznes będzie się dalej kręcił , czy raczej konkurencja podbierze Ci klientów. A to na co dzień widzę. Ten biznes to nie jest iluzja , ale frustraci , którzy do niczego nie doszli przeklinają go okrutnie. Kiedyś rozmawiałem z kolegą i powiedział , ze jego żona też w tym była i do niczego nie doszła . To spytałem , a ile dawała tzw planów miesięcznie ? No żadnych , bo nikt nie chciał słuchać . A ile produktów sprzedała ? No żadnych bo są za drogie. A ilu produktów sami używaliście? No żadnych bo są za drogie . HMMM !!! To do czego chciała dojść ? W tej dyskusji ciekawe jest to , że sa głównie krytykanci , którzy do niczego nie doszli , a nie ma tych , którzy powinni sukcesem się może nie chcą sptykać się z obelgami. Pozdrawiam wszystkich zadowolonych ze świetnych produktów , ale też pozdrawiam malkontentów , życząc im spokojnej pracy i stabilnych dochodów . 1 4 ~malkontent (3 lata temu) 26 listopada 2018 o 18:34 wiesz dlaczego " nie ma tych , którzy powinni sukcesem się pochwalić" z prostej przyczyny - bo są wirtualni,tylko w folderach na "spotkaniach biznesowych" które są biznesem tylko dla amway'a bo cena jest dobra ;) magia,magia i jeszcze raz magia biznesu,nie dla sprzedawcy a dla trenerów biznesowych,brawo !!! to się nazywa biznes przez duże B 1 0 ~Maciek (10 lat temu) 20 lutego 2012 o 22:04 Mam jedno pytanie do Amway-owców. Pytanie, które nasuwa sie po głębszym przemyśleniu i przeanalizowaniu tematu. Powiedzcie szczerze, jak według Was, lub Waszych nauczycieli będzie wyglądał Wasz biznes, a co będzie, kiedy już wszyscy będą w Amway? Skąd weźmiecie pieniądze na utrzymanie? Przecież wszyscy muszą otrzymać jakieś promocje czy prowizje. Kiedy już wszyscy chcący kupować będą w strukturach sieci, skąd weźmiecie pieniądze na prowizje, skoro nikomu nic nie sprzedacie, lub nie kupicie w hurtowni dla przyjaciół bez marzy. Będziecie sprzedawać między sobą? Czy wtedy oby nie będzie tak, że piramida się zawali? Przecież Ci z dołu też chcą wybić się do góry. Co się wtedy stanie? Oczekuje szczerych odpowiedzi. Wyliczeń matematycznych, albo wypowiedzi fachowca N21 16 6 ~austachy (10 lat temu) 29 lutego 2012 o 19:19 mohery atakują strzescie sie ludzie 5 18 ~Marek (10 lat temu) 2 marca 2012 o 12:30 Austachy czy ty czytasz to co piszesz, czy to ci tak samo wychodzi? 10 4 ~Kasia (10 lat temu) 30 lipca 2012 o 09:43 Dystrybutorów Amway jest na świecie 3 miliony. Oficjane dane ogólnie dostępne. Ludzi na świecie trochę więcej :))) Ja nie sprzedają w Amway, mam kupioną kartę do ich sklepu internetowego. Do tej pory na środki czystości ( proszki, mydła, płyn do mycia naczyń, pastę do zębów, płyn do czyszczenia podług, szyb itp.) wydawałam miesięcznie około 200-300 zł. Mając kartę ( kosztowała 150 zł) do sklepu, oszczędzam czas, kurier mi za darmo przynosi do domu i teraz wydaję 200-260 zł kwartlanie, nie mieszięcznie. Nie robię dystrybucji, ale po co mam przepłacać kupując w marketach? Jak tam wchodzę, to też kupuję rzeczy, które mi wpadły w oko a ich wcale nie potrzebuję i godzina z głowy. Mam więcej czasu dla dzieci i kontorlę zakupów. A teraz odkryłam sosy i makaraony w sklepie Amway. Są pyszne :))) Reasumując - biznes biznesem a produkty mają więcej niż dobre, ja je oceniam jako rewelacyjne. 9 13 ~Krys (10 lat temu) 30 lipca 2012 o 10:04 I ja się z tym zgadzam. Kupowanie w internecie ma przyszłość, oszczędność czasu i często pieniędzy, pomija się dystrybutorów, handlowców... Nikt na mnie nie wpływa, czytam, wybieram, kupuję co mi potrzebne. 7 6 ~seteczka (10 lat temu) 30 lipca 2012 o 18:34 znam parre osob z amwaya, konkretne niedojdy lase na prania mozgu metodami NLP. Strasznie przy tym przewrazliwione na krytyke. KOsmetyki sorry, ale zadna rewelacja, firmy jak AVENE i biotherm sa tysiac razy lepsze, a za cene Amywaya mozna miec kosmetyki BABOR - ktore to sa najwyzsza polka. Piramida, sciema i guano, zarabia sie na konsultantach a nie towarze. 14 5 ~Ryszard (5 lat temu) 13 października 2016 o 11:59 Hejt. W dodatku kłamliwy hejt. NIE MA możliwości "zarabiania na konsultantach", jedynym źródłem dochodów jest obrót produktami. Jak w KAŻDYM mlm-ie. Takie są fakty. 1 0 ~jagan (4 lata temu) 26 listopada 2017 o 20:59 Dokładnie takie samo IP jak Ewa i Ania kilka postów wyżej... to tylko potwierdza, że Amwayowcy to ameby umysłowe 1 3 ~znawca (9 lat temu) 14 października 2012 o 21:16 Ania, Ewa, Kasia - to jak masz w końcu na imię? Bo piszesz z tego samego komputera na tych 3 nickach i to widać - ale to stała strategia sekty Amway - pisać na forach na potęgę i podawać kilka tożsamości oraz rozmawiać ze samym sobą. 14 3 ~anonim (1 rok temu) 6 listopada 2020 o 18:51 Czy masz kobiet choćby blade pojęcie co to wogole jest sekta? 0 0 ~Paweł (6 lat temu) 4 września 2015 o 12:03 Witam, co do matematyki i metody ciągu geometrycznego, to jeśli mnie pamięć nie myli, to ludzi na kuli ziemskiej brakuje już w dwunastym "pokoleniu" wgłąb organizacji przy założeniu, że każdy wprowadza 3 kolejne osoby. Ta działalność istnieje od 56 lat. Dystrybutorów jest ok. 3 mln. Ludzi na świecie ok 7 mld. Czyli analizując tylko fakty po 56 latach zaangażowanych jest 0,04% ludzi na kuli ziemskiej. Nie wiem co będzie za kolejne 56 lat, ale nawet jeśli będzie to 10 razy więcej - nie wiem czy to w ogóle jest możliwe - to w dalszym ciągu będzie to 0,4 %. Moim zdaniem ilość raczej mała. Co się ,może stać kiedy wszyscy wejdą? Nie sądzę, żeby to było możliwe, bo nie każdy będzie chciał prowadzić tą działalność. Nie wiem czy odpowiedź moja jest satysfakcjonująca ale staram się praktycznie podejść do tematu i takie wnioski mi się nasuwają. Nawet jeśli ta firma nasyci rynek - co jeszcze nikomu w historii się nie udało - to nas chyba na tym świecie już nie będzie. Pozdrawiam dociekliwych. 1 2 ~Artur (4 lata temu) 30 listopada 2017 o 13:23 Powiem tak: mimo tego że Pan był już kiedyś członkiem firmy, to najwyraźniej nie zrozumiał Pan do końca o co tu dokładnie chodzi. 1) Po pierwsze nie jest to zajmowanie się sprzedażą! Oczywiście, jest i sprzedaż, ale nie jest to głównym źródłem zarobków w Amwayu. 2) Chodzi o tzw. "wspólne zakupy" czyli po prostu za to, że kupujemy produkty które i tak kupowalibyśmy gdzie indziej, to za zmianę sklepu mamy prowizję. Dodatkowo, jeżeli polecimy to samo innym, a oni ZDECYDUJĄ się zrobić tak samo, tworzyć grupę itp. to wtedy mamy dodatkowy (i faktyczny) zarobek. 3) Tworząc grupę, utrzymujemy nasz zarobek tylko i wyłącznie wtedy, kiedy pomagamy innym zarabiać (i tu właśnie jest cała różnica!): jeżeli ktoś inny w mojej grupie nie zarabia, to i ja nie będe zarabiać, a co gorsze, prędzej czy później ta osoba nie widząc rezultatów, od grupy odejdzie! Czyli, podsumując, Amway to: promocja produktów wysokiej jakości (tak jak i Pan sam przyznał we wcześniejszych komentarzach), robienie zakupów w sklepie internetowym zamiast w Biedronce, pomaganie innym osiągać pewien zarobek. - i dodałbym, że to ostatnie to najważniejsze! 4 1 ~Magnatus (10 lat temu) 30 lipca 2012 o 19:38 Mhh... śmieć mi się chce jak czytam takie posty na forum... Mam kartę do sklepu Amway od blisko 4 lat przez ponad 3 lata byłem tylko klientem i mocno, ale to bardzo monco się temu przsyglądałem. Dla wiadomości czytających, kupowałem tylko to co było mi naprawde potrzebne, a że produkty są dobre tego pisać nie trzeba... Nikt mi nic nie kazał i nikt mi makaronu na uszy nie nawijał... nikt mi też nic nie powiedział jak czasem nic nie kupiłem, nawet się nie zainteresował nikt tym faktem... dopiero jak zrozumiałem system, który tu działa postanowiłem coś z tym zrobić i tak naprawde wystarczyło troche wysiłku w niedużym czasie po to, żeby osiągnąć minimalny efekt... nie mówie, że to łatwe i proste pieniądze, bo jeżeli chce się osiągnąć więcej trzeba się zaangażówać i dać z siebie więcej... nie ma nic za darmo. Ale jedno jest pewne, ludzie tacy jak Ty Maćku poprostu tego nie rozumieją... Nie wiem czy wiesz, ale na podobnej zasadzie na zachodzie działają firmy ubezpieczeniowe (np. w niemczech), buduje się strukturę, która przynosi dochód... chcesz tutaj podważać jedną z coraz bardziej popularny dziedzin gospodarki jaką jest MLM, to Twoja sprawa... ale faktów nie zmeinisz... wytrwali i ambitni ludzie w MLM zawsze będą osiągać sukcesy i zarabiać pieniądze, a ludzie krótkowzroczni niestety na swoje nieszczęście będą rezygnować... Pozdrawiam Cię i życzę Ci powodzenia w Twoim tradycyjnym biznesie 7 6 ~atr (10 lat temu) 31 lipca 2012 o 11:52 Moi znajomi to dawni działacze amwaya - jak był na topie w latach 90-tych. Po kiku latach zrezygnowali z tej firmy ale tzw "prania mózgu" wyszły im na dobre, kompletnie zmienili swoje życie, wzięli wszystko w swoje ręce, założyli swoje działalności i dobrze im się żyje. Coś w tym jest... 5 4 ~he (9 lat temu) 19 sierpnia 2012 o 11:51 święta prawda!! mam znajomego, z którym kiedyś byłam... i dziękuję Bogu, ze się z nim rozstalam. Nieudacznik, ktory całą kasę przekazuje amwayowi a dla mnie nie miał na leki 8 5 ~andrzej (9 lat temu) 26 listopada 2012 o 16:53 Na leki :D Ale to było dobre hhhheeehe Oooo na leki??? To faktycznie straszne 3 6 ~lol (9 lat temu) 26 listopada 2012 o 22:22 hmmm no ja muszę stanąć w obozie tych którzy popierają, mój kuzyn bawił się w tę piramidkę zanim ktoś dobrze usłyszał na czym to wszystko polega, to było jakieś 15 lat temu może więcej, około 1 rok zajęło mu dojście do na prawdę wielkich pieniędzy, kupił sobie sportowe auto a biorąc pod uwagę że był ze wsi... no robiło wrażenie :) pieniądze zainwestował otworzył własny biznes, ma sklepy, gospodarstwo i wielki dom... może gdybym nie widziała tego na własne oczy to powiedziałabym że ściema, ale... kiedyś to na prawdę działało, ale jak jest dzisiaj nie wiem bo nigdy w tym nie uczestniczyłam :) 6 9 ~anonim (1 rok temu) 6 listopada 2020 o 18:56 A jest czego żałować 0 0 ~Paweł (6 lat temu) 4 września 2015 o 12:05 A powinien mieć? 0 0 ~janusz (8 lat temu) 20 lipca 2014 o 14:41 Wybacz kolego ale bełkoczesz jak pomylony! Nie masz najmniejszego pojęcia jak dziala ten biznes, a zabierasz głos niczym ekspert. Najpierw dowiedz się co to są naprawdę AMWAY, Network 21, Yagger Group i inne organizacje dystrybutorskie i wtedy wysnuwaj wnioski. Jak na razie udajesz mądrego, ale wiedzę na ten temat posiadasz zerową. Ot coś tam słyszałeś od szwagra brata, który miał ciotkę na wsi sprzedającą jajka na targu! 7 4 ~buble amwaya (7 lat temu) 11 września 2014 o 12:55 Amway to wielkie stolec,manipulacja ludzmi,cos jak te garnki za pare tysiecy zl-ktore prawie same gotuja:))))bez wody tluszczu a jaks sie dobrze pomodlisz to i mieso sie w nich znajdzie za pomoca czarodziejskiej rozdzki,nie mowiac ze gotujesz bez pradu:))))) 7 7 ~Ryszard (5 lat temu) 13 października 2016 o 11:45 Hejter - i wszystko jasne. :P 1 2 ~Paweł (6 lat temu) 4 września 2015 o 11:45 Jaka jest wartość tekstu, jeśli autor popełni w nim kardynalne błędy ortograficzne? Co taki człowiek??? prezentuje sobą? Sugeruję uważać przy rzucaniem błotem bo można się mocno pobrudzić - chyba, że komuś już to nie robi różnicy. Pozdrawiam sposób myślenia pracowników najemnych i wcale nie uważam, że praca najemna jest zła czy dla głupków. Każdy wybiera swoją drogę. W każdej działalności, nie tylko tej związanej z zarabianiem pieniążków, jest o wiele mniej sukcesów niż porażek. Czy to znaczy, że prowadzenie przedsiębiorstw jest bez sensu? 2 1 ~Iloneczka44 (6 lat temu) 25 lipca 2016 o 10:21 Ja sporo o tej firmie słyszałam i czytałam ale zdania są podzielone i nie wiem, komu wierzyć. 0 0 ~obeznana (6 lat temu) 26 lipca 2016 o 14:09 Rodzice wiele lat byli w Amway i mimo, że oprócz, a może DZIĘKI amway mieli i nadal prowadzą również inne działalności, to jednak był to stały zastrzyk gotówki co miesiąc. Nie jest to super wymagający "biznes", generalnie działa jak samonapędzająca się maszyna, jedynie na początku trzeba włożyć trochę wysiłku. Myślę, że jest to ciekawa koncepcja dla przedsiębiorczych osób, które mają charyzmę i lubią kontakt z ludźmi. Produkty amway używamy od 25lat i w większości przypadków lepszych nie ma, zwłaszcza jeśli chodzi o kosmetyki i środki gospodarcze, proszki do prania,a przede wszystkim suplementy Nutrilite itp. Nie mam pojęcia jak z resztą produktów, typu wspomniane garnki, bo nigdy nie kupowaliśmy ;) Osobiście nie bawię się w to, więc nie wiem jak obecnie wygląda sytuacja w Amway. Będąc kilka dobrych lat temu z rodziną na zjeździe i konferencji w Orlando poznałam masę osób pracujących w Amway, którzy zrobili na mnie super wrażenie, bardzo pozytywni ludzie, zdecydowanie "przy kasie". Ogólnie polecam poczytać trochę o historii Amway, o podziale na dwie strony/szkoły. Jedna przypomina jakąś chorą sektę religijną, a druga jest zrzeszeniem normalnych osób, które traktują to jak normalną działalność/pracę czy drugi etat. Podsumowując: autorowi polecam się dokształcić w temacie, który jak widzę ledwo liznął na zasadzie: "wie że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele". Temat Amway jest szeroki i głęboki, jest to praca nie dla każdego, choć przynosi zdecydowanie sporą kasę, jeśli ktoś potrafi myśleć i jest przedsiębiorczy. Przede wszystkim jeśli ktoś jest mocniej zainteresowany tematem, to polecam poczytać o tym "rozłamie" firmy. Osoby, które nazywają firmę sektą (z takimi też się spotkałam) powinny nazywać również tak firmy typu Oriflame czy Avon, gdyż działają na bardzo podobnej zasadzie, choć na pewno nie przynoszą takich zysków :P 3 2 ~anonim (1 rok temu) 6 listopada 2020 o 18:58 Zapraszam do posłuchania 0 0 ~a tak (6 lat temu) 27 lipca 2016 o 15:41 Polecam mietowy odswierzacz do ust który mozna zastosować do samoobrony :) jako gaz duszący 6 0 ~Ryszard (5 lat temu) 13 października 2016 o 11:43 No cóż, jak na każdym forum, także i tutaj roi się od hejterów, którzy poza pluciem, znieważaniem, oszczerstwami, nie mają nic merytorycznego do powiedzenia. Nie mają nawet podstawowej wiedzy o branży mlm, nie mówiąc o Amway. Nie wiedzą czym sie różni mlm od piramid finansowych. Nie rozumieją podstawowych warunków osiągania sukcesów - w JAKIEJKOLWIEK dziedzinie. Leczący swoje jakieś pokręcone kompleksy, dowalając innym. Jest to obrzydliwe, ohydne, nikczemne i dalekie od inteligencji, nie wiem jakich słów jeszcze użyć na określenie ich zachowania. Myślą, że jak są - pozornie - anonimowi - to już mogą uprawiać "jazdę bez trzymanki" po innych. Podłość tych ludzi jest PORAŻAJĄCA. Tacy ludzie NIGDY nie będą sie cieszyc szacunkiem ludzi na poziomie, mogą co najwyżej otaczać się takimi samymi jak oni, indywiduami, które nakręcają w sobie nienawiść i wszelkie negatywne emocje w stosunku do innych. Tyle, że ta nienawiść, którą okazują w końcu zniszczy ich samych. Takie sa fakty, zawsze tak się to kończy. Może niektórzy ochłoną i zastanowią się trochę nad swoim zachowaniem. A może nie. Jest mi to obojetne, ja będę robił swoje, a jak wy chcecie tracić czas na plucie na innych ludzi, zamiast zająć się czymś produktywnym, to jak dla mnie może zaliczacie się do gatunku Homo, ale napewno nie Sapiens. :P 2 3 ~ator (6 lat temu) 27 lipca 2016 o 15:43 Mój znajomy w latach 90 był dyrektorem regionalnym na Trójmiasto ale dziś nie chce o tym rozmawiać !! 3 0 ~Ryszard (5 lat temu) 13 października 2016 o 11:55 Nie pleć bzdur, jakim dyrektorem regionalnym??? Nie ma niczego takiego w Amway. 0 3 ~anonim (4 lata temu) 28 listopada 2017 o 20:18 Pamiętam jak w 1995 roku kolega próbował mnie w ten temat wprowadzić. Byłem na takich dwóch "zjazdach" w auli PG w Gdańsku, a póżniej w Wejherowie. Tam była jakaś hierarchia z nazw jak "Błyskawica" czy "Piorun". A chodziło o to, kto ilu wciągnął w temat i kto ile sprzedał. To wyglądało na trochę piramidkę. No i zachowanie w trakcie zjazdu... ogólna super euforia, rączki w górę, aplauz.. Ktoś wyszedł i opowiada jaki to super biznes, odkąd nie był w AMWAY to "klepał" biedę, a od kąt jest w "stowarzyszeniu" to stać go na wszystko i takie tam opowieści. Jakiś też "dziadek" grubo po 70-tce- w euforii wykrzykiwał .."TO DZIAAAŁŁŁAAAA !!!! Wtedy cała sala wstała jak na koncercie i okrzyki HUUUURAAAA !!!! Dziwne miałem skojarzenia z tymi okrzykami.... ( ). 6 3 ~karski (4 lata temu) 1 grudnia 2017 o 15:43 Na Lechii i tym podobnych zawodach także ludzie krzyczą i nikt ich za to nie krytykuje. Uważam że każdy temat należy zgłębić, bo wtedy mamy przegląd co tak naprawdę w trawie piszczy. Ludzie bardzo często opowiadają rzeczy wyssane z palca. A jeżeli mówimy o piramidzie finansowej to warto zgłębić wiedzę. W piramidzie finansowej produktem jest sam pieniądz, a o ile mi wiadomo to Amway na rynku Polskim ma około 400 produktów, co przeczy że jest piramida. 4 3 ~qty (4 lata temu) 1 grudnia 2017 o 15:54 Założę się że chętnie się spotkasz i wytłumaczysz ideologię Amwaya? Czyż nie? 3 0 ~PozdrawiamMyślących (4 lata temu) 3 grudnia 2017 o 10:41 Internet to takie cudowne miejsce, gdzie wypowiadają się sami eksperci we wszystkich dziedzinach świata...Szkoda, że to tylko w teorii są ekspertami :) 0 4 ~Łukasz (3 lata temu) 27 grudnia 2018 o 23:20 MLM to biznes jak każdy inny - otwórzcie oczy ludzie!!! Albo ktoś chce albo nie - nie ma tutaj miejsca na wątpliwości. Podobnie zresztą jak w firmie AVON: 1 2 ~pachnące jabłuszko (3 lata temu) 2 stycznia 2019 o 14:45 Wszystkie te 'zajęcia' (celowo nie piszę praca bo to pracą nie jest) polegają na tworzeniu piramidy. Ja zwerbowałem ciebie, ale mam na celu pilnowanie abyś werbował następnych bo od tego zależy moja działka. Kiedy zwerbujesz 10 osób ja robię prezentację i w wypadku sprzedaży zgarniam większość kasy a ty patrzysz i się uczysz. Mój znajomy w latach dziewięćdziesiątych wdrapał się na samą górę: kupił dom, samochód cztery razy w roku latał do Nowego Jorku na zloty dyrektorów. Już nie musiał tworzyć sieci ludzi bo inni robili to za niego, ci wszyscy marzący właśnie o takim życiu. 2 1 ~Darko (1 rok temu) 13 września 2020 o 05:49 Nie zielonego pojęcia co to jest MLM więc lepiej na ten temat nie zabieram głosu. 0 0 ~bronek (3 lata temu) 17 marca 2019 o 19:53 Chyba pracujesz na 4 zmiany w bardzo trudnych warunkach i nie masz czasu na rozwój i myślenie. 0 0 ~anonim (3 lata temu) 20 marca 2019 o 21:26 A ja właśnie byłam na spotkaniu Amweya . Poraz pierwszy i proszę o konkretną odp. Czy warto w to wchodzić? 1. Nie mam znajomych których mogę w to wciągnąć. 2. Nie stać mnie na robienie zakupów za zl w miesiącu w Amwey. Czy jest sens? 1 1 ~anonim (3 lata temu) 20 marca 2019 o 21:27 Amway * oczywiście ;-) 1 2 ~karol (3 lata temu) 27 marca 2019 o 11:21 Na początek to Ty sobie zobacz jak funkcjonuję biznes oparty o MLM. Książki np. "Profesjonalny network marketing" John Bremner ; "MLM – Profesjonalny Marketing Sieciowy – Paweł Lenar" ; "Bogaty ojciec, biedny ojciec – Robert Kioysaki" Warto też posłuchać sobie wykładów na ten temat np. youtube Ogólnie jeśli nie jesteś osobą, która chce cały czas się uczyć, rozmawiać z ludźmi, proponować produkty/biznes to nie jest to dla Ciebie. Tutaj można coś osiągnąć konsekwentnie pracując (mowa o MLM), więc nie jest to dla ludzi, którzy myślą, że się zapiszą i samo się będzie robiło. Na początku dużo zależy też od pomocy Twojego lidera, aby odpowiednio Cię pokierował, ale dużo, dużo nauki, ale ta nauka zawsze Ci wyjdzie na dobre z tego względu, że to "budowanie siebie" na różnych płaszczyznach. 3 0 ~yasioo (1 rok temu) 18 marca 2021 o 09:27 A, jeśli tak myślisz, to odradzam "Amwey". Znajdz lepszy etat, zarób, poczekaj aż zaboli brak dalszych możliwości. Znajdą się znajomi i pieniądze. To się może nigdy nie zdarzyć, ale teraz temat olej. :) 0 0 ~Szymon B. (2 lata temu) 18 sierpnia 2019 o 23:17 Ale z Ciebie poeta :D do wszystkich: biznes jak każdy... Zainwestuj, pracuj sumiennie, do celu, konsekwentnie.... Efekt przyjdzie sam... 3 0 ~Józeczek (2 lata temu) 31 sierpnia 2019 o 08:31 No cóż masz mentalność robotnika musisz jùź z tym umrzeć, bardzo wąskie choryzonty myślenia , zapoznaj się z planem marketingowym może Ci to pomoże 5 2 ~anonim (1 rok temu) 28 marca 2021 o 18:41 Tak Właśnie. Każdy jest inny. Pozdrawiam 0 0 ~Maciek (2 lata temu) 25 września 2019 o 16:52 Ty kurko 1 4 ~Aleksander (2 lata temu) 13 lipca 2020 o 10:56 Korzystam z produktów Firmy Amway stale, sa dobre i skuteczne, jeżeli chodzi o chemię gospodarstwa domowego jest rewelacyjna. w sotsunku do popularnych środków czyszczących to róznica jest olbrzymia a cena nawet niższa bo produkty Amway są koncentratami. ostatni zatkał mi sie ekspsres do kawy - sitko, troszke w niego wlałem Loca - kuchennego i puściło, działa ponownie sprawnie. Nikt nikogo nie zmusza do kupowania, ja kupują co potrzebuję czasem i znajomym, wiec po co ta "piana", ostrzeganie, przed czym? Nie chce nie kupuje - proste! PS\ butelka z dozownikiem do mycia naczyć działa mi już 10 lat wlewam równiez Ludwika czy inne, a dozownik działa bezawaryjnie! (koszt 10zł ) 4 0 ~xxx (5 miesięcy temu) 18 lutego 2022 o 11:00 większych bzdur nie czytałem ... 0 1 ~Andy 54 (4 miesiące temu) 4 marca 2022 o 22:07 W Amway wszedłem w 1992 roku zanim jeszcze wystartował w Polsce. Przez kilka lat konstruowania grupy konsumentów i zarazem dystrybutorów doszedłem do poziomu DD mając pod sobą również jednego DD oraz jednego na poziomie Gold. Jeśli chodzi o produkty, to do dziś ich używamy w domu gdyż nie znalazłem na polskim rynku ani lepszych, ani wydajniejszych ani zdrowszych. Byłem dwa razy na wycieczkach z Amway za osiągnięcia pewnych poziomów które to zapewniały. Ogólnie rzecz biorąc firma jak każda inna z grupy MLM choć niewielu pewnie wie że Amway był pionierem w skali świata jeśli chodzi o ten sposób sprzedaży? Największą zaletą produktów Amway jest ich jakość pod względem przyjaznego oddziaływania na organizm człowieka. Ale nie mam też zamiaru przekonywać o tym tych wszystkich z tego forum którzy wiedzą lepiej, choć nigdy ich nie użyli ? Można tutaj dywagować o takich czy innych formach budowania tego biznesu, ale jedna rzecz jest tutaj absolutnie fundamentalna. Obrót towarami we własnej grupie poszerzonej często o grono naszych często najbliższych klientów akceptujących cenę i jakość tych produktów. Bez obrotu produktami nie będzie generowany żaden bonus, żaden pieniądz. Wielu ludzi naiwnie myśli że wystarczy tylko kupić "starter" , pojechać lub pójść na kilka spotkań szkoleniowych i potem tylko czekać na kasę. Nic z tych rzeczy. Trzeba naprawdę poświęcić tysiące godzin, przejechać tysiące kilometrów aby zbudować grupę takich samych dystrybutorów/klientów aby zaczęła płynąć na konto pokaźna gotówka i regularnie co miesiąc. I niech ktoś nie myśli że to już wszystko. Aby taki stan trwał, trzeba trzymać "rękę na pulsie" grupy. Jeśli dojdzie się w tym działaniu do poziomu co najmniej " szmaragda" można powiedzieć że grupa jest w miarę stabilna. Ale nie na pewno. Trzeba być ciągle czujnym i angażować swój czas w szkolenie swoich liderów w niższych poziomach, choć to już trochę inne zajęcie niż pierwsze lata "harówy" . I na koniec sprawa o najwyższym moim zdaniem znaczeniu. Wchodząc do Amwaya trzeba mieć naprawdę dużo szczęścia do osób które Cię wprowadzają i od których się uczysz tego biznesu. Jeśli trafisz na kogoś kto rozumie że tutaj obrót towarowy generuje wszelkie profity, to ok. Jeśli też potrafi Ci mocno pomóc na starcie abyś sam mógł już dalej funkcjonować jako lider grupy i pomagać budować innym pod Toba to też ok. Jeśli jednak trafisz na kogoś kto zacznie Ci nawijać makaron na uszy że tu prawie nie trzeba nic robić tylko kupić starter i kupować dla siebie nie budując grupy konsumentów, to daj sobie spokój z takim biznesem . Nie stracisz wiele czasu i pieniędzy. Ja z biegiem czasu doświadczyłem negatywnego działania "tych z góry" na grupę , którzy doszli już do bardzo wysokich poziomów jakie gwarantowały im olbrzymie profity. Niektórzy z tych " z góry" potracili poczucie rzeczywistości i zaczęli ludzi traktować jak potrzebne im bankomaty. Być może , a chyba na pewno spowodowała to duża kasa która im zaburzyła ego . Do dziś jestem w Amway choć już daleko od tych liderów którzy na początku obiecywali cuda, a potem olali w większości tych którzy dopiero startowali mając swoje marzenia do zrealizowania przy pomocy Amway Polska. Ktoś tutaj znacznie wcześniej wspomniał o grupie Dextera Yeagera i Zbyszka Reka . O ile Yeagera nie miałem okazji poznać osobiście, to Reka i owszem. I wcale nie jest takim kryształem za jakiego chciałby być uznawanym. I już rzeczywiście kończąc chciałbym tym wszystkim upierdliwcom na tym forum powiedzieć, że nigdy nie należy firmy Amway identyfikować z "metodami" tzw. systemu jakim posługują się niektórzy liderzy tego biznesu w Polsce. Amway to poważna korporacja handlowa o zasięgu światowym mająca olbrzymi autorytet w ponad 70 krajach w których działa. To ludzie wypaczają właściwy sens działania tej firmy. Ale wiadomo że i**otów nawet w Polsce nie brakuje. 1 0 ~Blok (1 miesiąc temu) 3 czerwca 2022 o 06:12 Żałosny gość. Nic w życiu nie osiągnął i nie osiągnie a d*pą szczek !!! 0 0
Moja przygoda z kosmetykami marki Arbonne rozpoczęła się od… spotkania SPA z koleżankami. Zostałam zaproszona na miłą prezentację kosmetyków, połączoną z zabiegami na bazie kosmetyków tejże marki. Dosyć sceptycznie podchodzę do wszelkich tego typu nowości, ale kosmetyki Arbonne mocno mnie zaintrygowały. Który kosmetyk stał się moim faworytem? Arbonne opinie – mój faworyt – podkład od Arbonne Nigdy wcześniej nie słyszałam o kosmetykach marki Arbonne. Nigdy wcześniej nie widziałam ich na sklepowych półkach i do dziś nie zobaczyłam. I zapewne nie zobaczę, bo te kosmetyki można zdobyć albo przez konsultantkę, albo przez sprzedaż w sklepie internetowym. Arbonne posiada w swojej ofercie produkty do pielęgnacji skóry i włosów, kosmetyki kolorowe oraz suplementy diety. Marka szczyci się tym, że jej wyroby są bezpieczne, gdyż bazują na ekstraktach roślinnych i zawierają nie więcej niż 1% sztucznych konserwantów. Do tego są bezglutenowe i nietestowane na zwierzętach. Zniżki do – 80% na kosmetyki Arbonne – TUTAJ *Trzeba się zarejestrować jako Klient Preferencyjny Szczerze mówiąc sądziłam, że sprzedaż kosmetyków przez konsultantki powoli odchodzi już trochę do lamusa. Pionierem zdecydowanie był kiedyś AVON i to on w Polsce rozpętał modę na kupowanie kosmetyków przez konsultantki. Wcześniej był jeszcze Amway (ciekawe, kto pamięta), ale zdecydowanie nie zaskarbił sobie tak wielu Klientek jak właśnie AVON. Później wkroczył jeszcze Orfilame i chyba to by było na tyle. Dziś kojarzę jeszcze markę Mary Kay, która również sprzedaje swoje produkty poprzez konsultantki. W podobny schemacie jak się okazało, funkcjonuje marka Arbonne, którą to miałam okazję podczas babskiego spotkania w formie SPA.’ Szczerze to na spotkanie poszłam bardziej z sympatii do moich koleżanek, a o kosmetykach nie za bardzo myślałam. I tak na co dzień testuję wiele kosmetyków, poznaję wiele marek kosmetycznych. Na początku sceptycznie podeszłam do całej prezentacji. Testowanie na żywo polegało na demakijażu, sprawdzeniu kosmetyków do mycia twarzy, następnie test kosmetyków kolorowych, produktów do SPA dla stóp, maseczki na dłonie i kilka innych produktów. Nie ukrywam – spodobało mi się! I tym sposobem, po 3 latach od kiedy pierwszy raz użyłam ich kosmetyków, stałam się ich Konsultantką. Jeśli chcecie zamówić kosmetyki Arbonne ze zniżką do -40% to kupujcie je przez mój sklep. Trzeba się zarejestrować jako Klient Preferencyjny i dzięki temu przez cały rok macie dostęp do wszystkich zniżek na wszystkie kosmetyki (czasem jest opłata za rejestrację 39 zł, ale to nic w porównaniu z tym jakie są duże zniżki na wszystko przez cały rok). Zniżki do – 80% na kosmetyki Arbonne – TUTAJ *Trzeba się zarejestrować jako Klient Preferencyjny Arbonne – co stoi za tą marką kosmetyków? Marka Arbonne propaguje zdrowy styl życia od wewnątrz i na zewnątrz. Od samego początku firma Arbonne opracowuje czyste produkty zawierające składniki pochodzenia roślinnego, których formuły są testowane naukowo. Wszystkie produkty są poddawane rygorystycznym procesom certyfikacji przeprowadzanym przez niezależne organizacje. Marka zapewnia, że w składach kosmetyków nie znajdziecie składników, które mogą wywoływać podrażnienie lub są trujące, mają wysoką zawartość alergenów, zakłócają produkcję hormonów lub mogą być rakotwórcze i nie zostały zabronione przez Unię Europejską, a także substancje, które mają złą opinię wśród konsumentów. To właśnie składy tych kosmetyków zainteresowały mnie najbardziej oraz fakt, że do produkcji tych kosmetyków wykorzystuje się tak wiele naturalnych substancji. Miałam okazję przetestować kilka kosmetyków marki Arbonne. Jaka jest moja opinia o Arbonne? Wypowiem się więc o składach – tutaj już nie jest aż tak różowo, jak obiecuje marka, bo niektóre składy są baaaardzo długie i znalazłam w nich kilka szkodliwych substancji. Jednak ich odsetek co do tych dobrych składników jest do zaakceptowania. Porównując je do składów innych kosmetyków sieciowych, tutaj Arbonne wypada naprawdę dobrze. Warto poczytać sobie różne opinie o kosmtykach Arbonne albo w ogóle o całym systemie działania w tym biznesie. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki np. arbonne opinie praca i poznacie wiele aspektów takiego biznesu. Prawda jest taka, że często ktoś oczekuje szybkich i bardzo widocznych efektów od kosmetyków 100% naturalnych, które nie mają mocniejszych składników aktywnych. Często jest tak, że kobiety chciałyby mieć podkład perfekcyjnie kryjący, nie ścierający się i nie świecący się, który najlepiej aby w składzie miał tylko wodę i kilka wyciągów z roślin. Testowałam już tak wiele kosmetyków i często po prostu… nie da się. Kosmetyki do makijażu w pełni roślinne miały takie wady, że albo w ogóle nie były dobrze kryjące, tusz do rzęs wysechł mi po tygodniu na kamień, a szminka w ogóle nie dawała matowego wykończenia. Jestem całym sercem za naturą, ale… czasem wolę jednak mieć fajny efekt kosmetyku. Coś za coś. Na szczęście kosmetyki Arbonne mają dobre składy, bo marka stawia na składy roślinne. Arbonne opinie o kosmetykach są różne, moja powstała po kilku latach kontaktu z tymi produktami. arbonne opinie o kosmetykach arbonne opinie 2020 Podkład Arbonne – mój faworyt! Testując produkty marki Arbonne udało mi się znaleźć mojego faworyta. Jest nim podkład Arbonne Makeup – Kryjący podkład w płynie SPF 15. Podkład chroni, nawilża i ujędrnia wygląd skóry. Spłyca widoczność drobnych i głębszych zmarszczek, zapewniając pokrycie od średniego do pełnego. Podkład nie obciąża cery, wygładza ją i nie robi efektu maski. Kryje moje piegi, więc zdecydowanie ma bardzo dobry poziom krycia. Co ciekawe, po pewnym czasie stosowania podkładu można nawet zauważyć poprawę wyglądu cery, właśnie dzięki roślinnym, naturalnym składnikom podkładu. Nie jest to podkład w 100% naturalny, jednak z pewnością skład jego zbliża się mocno do tych EKO. CECHY PRODUKTU: Nadaje cerze naturalnie wyglądający blask i oferuje różne stopnie pokrycia. Jedwabiście gładka formuła z łatwością się rozprowadza i idealnie dopasowuje do koloru skóry. Pomaga zmniejszać widoczność drobnych i głębszych zmarszczek poprzez nawilżanie. Filtr przeciwsłoneczny SPF 15 wspomaga ochronę przed promieniowaniem UVA/UVB KLUCZOWE SKŁADNIKI I ICH ZALETY: Polipeptydy zwierają odżywiające skórę aminokwasy. Ryboza pomaga zmniejszyć widoczność zmarszczek i nadać skórze naturalnie wyglądający blask poprzez nawilżanie. Wyciąg z białej herbaty posiada właściwości nawilżające. Wyciąg z wodorostów wspomaga nawilżającą barierę skóry. Wyciąg z budlei Dawida pomaga odżywić skórę i posiada właściwości przeciwutleniające. Wyciąg z szanty zwyczajnej pomaga odżywić i ukoić skórę. Wyciąg z tymianku pomaga odżywić i nawilżyć skórę, nadając jej zdrowy, pełen blasku i młodzieńczy wygląd arbonne opinie 2020 Arbonne opinie dieta W ofercie marki Arbonne, oprócz kosmetyków można znaleźć też wiele produktów przeznaczonych dla osób dbających o swoją linię. Ja osobiście nie testowałam tych suplementów, ale wiem od znajomych, że można spodziewać się po nich widocznych efektów. Arbonne Essentials to nowe na polskim rynku produkty wegańskie i bezglutenowe oraz suplementy diety zawierające wysokiej jakości mieszankę składników odżywczych. W składzie preparatów znajdują się niezbędne witaminy, minerały, przeciwutleniacze, enzymy, prebiotyki oraz probiotyki kluczowe dla uzupełnienia normalnej diety. Shake zastępujący posiłek to ciekawy dodatek do każdego programu kontroli wagi, dzięki zawartości 20 niezbędnych witamin i minerałów, pozwala zrzucić zbędne kilogramy. Poczytajcie o efektach osób, które przeszły cały program, wpiszcie do wyszukiwarki np. arbonne opinie dieta. Znajdziecie tam artykuły zarówno o plusach jak i minusach taki programów dietetycznych. Arbonne opinie dieta Arbonne opinie praca Pewnie nie raz spotkałyście się już zaproszeniem do współpracy przy sprzedaży kosmetyków Arbonne. Mnie również zaproszono na SPA do takiej współpracy, ale… jak mogłam zgodzić się na sprzedaż kosmetyków, których kompletnie nie znałam. Dopiero po 3 latach używania różnych produktów Arbonne otrzymałam ponownie propozycję współpracy i… rzutem na taśmę zgodziłam się. I co ciekawe, mam teraz o wiele mniej czasu wolnego, aniżeli miałam te 3 lata temu. Mam małe dziecko, robię remont domu, prowadzę firmę, swój biznes. Gdzie tu jeszcze luka na kolejne działania? Zawsze się znajdzie! Wystarczy połączyć różne aspekty i dać sobie szansę na nową formę rozwoju i zarabiania pieniędzy. Arbonne opinie praca – opowiem Wam o nich, kiedy zacznę aktywnie działań i napiszę Wam blaski i cienie bycia konsultantką Arbonne. Wiele ciekawych komentarzy na ten temat możecie znaleźć w sieci wpisując w Google np. arbonne opinie mlm. Poznacie fakty i mity osób, które miały już kontakt z pracą dla Arbonne. Zniżki do – 80% na kosmetyki Arbonne – TUTAJ *Trzeba się zarejestrować jako Klient Preferencyjny ZOBACZ RÓWNIEŻ:
cała prawda o amway